|
- Star Wars: Ewok III - Era Imperium http://www.swewok2.pun.pl/index.php - Nar Shaddaa http://www.swewok2.pun.pl/viewforum.php?id=22 - Ciemna Ulica http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?id=372 |
| EFECTOR - 2010-08-09 18:10:29 |
Naprawdę zapomniana, niebezpieczna, ale tez absurdalnie – bezpieczna, bo tak naprawdę mogą cie tu tylko okraść, zgwałcić i zabić. Mogą tez zrobić to z twoim wrogiem, jeśli gdzieś tutaj znajdziesz schronienie. Tu może zdarzyć się naprawdę wszystko. Uliczka jest ślepym zaułkiem, jest z niej tylko jedno wyjscie. Mieści się miedzy dwoma wielkimi budynkami, jest tu wiec prawie zawsze ciemno. |
| Savk'k Konr - 2010-08-09 18:19:18 |
Savk'k opuszczając centrum poszedł po prostu pochodzić po ulicach Nar Shadda. Po długim łażeniu natrafił na dość dziwne miejsce. Zobaczył dwa duże budynki, a między nimi ciemna ścieżka. Konr z niechcenia poszedł tam niczego się nie spodziewając. Im bardziej zagłębiał się w ulicę tym było coraz bardziej trudniej coś zobaczyć. Barabel spokojnie szedł, jednak był czujny i gotowy na wszystko. |
| EFECTOR - 2010-08-09 18:22:55 |
*Wychodził wiec coraz bardziej w ciemność. To znaczy jaszczur. Wąsko na jeden areowóz, pełno nie opróżnionych kubłów na smieci, ale tak starych ze już nawet nie śmierdziały. I nagle błysk. Cos błysnęło po lewej stronie. Wypolerowany lśniący brązowy metal. I trzy jazach się punkciki. |
| Savk'k Konr - 2010-08-09 18:32:11 |
Savk'k zagłębiając się w ciemną ulicę spojrzał na to co tak błysnęło zaskoczony, a że Barabelowie mają oczy na podczerwień, rozpoznał droidekę. Gdzieś je kiedyś widział i trochę o nich słyszał, a więc trochę kojarzył. Podszedł do droida i powiedział: |
| EFECTOR - 2010-08-09 18:37:24 |
*W podczerwieni był zapewne tylko zarysem własnej sylwetki – przypominający nieco kobrę, z potężnymi ramionami, stojący na trzech szponiastych nogach. z płaskiego łba swieciły trzy diody. Dwoje oczy – pomarańczowe i czerwone, oraz dolny, również pomarańczowy czujnik. Z lewej trony łba antena. Ogólnie droid sprawiał wrażenie jednostki wadze superciężkiej. Ale stał tak, jakby był… przejęty? Wystraszony? Zagubiony? |
| Savk'k Konr - 2010-08-09 18:44:28 |
Hmm pomyślał i przemówił głosem prosto z serca: |
| EFECTOR - 2010-08-09 18:50:08 |
*Obie bronie były całkowicie na wierzchu, armaty szerokości uda. Mógł je obejrzeć z każdej strony. |
| Savk'k Konr - 2010-08-09 18:58:07 |
Yyyyy aha pomyślał i wiedząc że jest sam spokojnie zrobił jeszcze kilka kroków i kucnął. Teraz było dobrze widać że na zbroi ma trochę krwi i bandaż na prawej ręce. Po raz kolejny przemówił spokojnym głosem: |
| EFECTOR - 2010-08-09 19:05:28 |
*Kolejny. Droideka mierzy 183 cm wysokości od ziemi do najwyższego punktu. Nie trzeba kucać. Chyba ze chce się zajrzeć „w oczy” działom. A pod działami było cos dziwnego. Rączki. Zagięte do wewnątrz trójpalczaste dłonie. Dalej na tej wysokości – łuski generatora tarcz, czyli takie małe dziurkowane „skrzydełka”.* |
| Savk'k Konr - 2010-08-09 19:11:41 |
-Ale ja sobie nie robię żartów, to taka moja natura- odparł i przyjrzał się działom- to dobrze że systemy sprawne. Czy chciałbyś pójść ze mną?-Spytał. |
| EFECTOR - 2010-08-09 19:27:57 |
*Jakoś dziwny ten barabel. Mało siebie eksponujący. Mało piszący. Taki bez treści. Nie za bardzo Dżonego to pociągało. Światełka i tak słabo żarzące się przygasły jeszcze* Dżony tu zostanie sir. Dżony musi pomedytować |
| Savk'k Konr - 2010-08-10 12:53:20 |
Savk'k jak Savk'k mało piszący i tyle. Lecz teraz lepiej przyjrzał się Dżonemu, jego trzem szponiastym nóżkom, czujnikom, diodom, oczom i antenie. Droideka był wyższy od Barabela o jakieś 12 cm, a więc te kucanie było rzeczywiście dziwne. W ogóle te miejsce było dla niego takie. Ciemne, prawie opuszczone, zaśmiecone... Jednak Konr tak wsłuchując się w słowa Dżonego czuł w nim samotność, strach ... Savk'ka bolała trochę głowa, a na to nie może nic za bardzo zaradzić. Dla niego jedynym ratunkiem na jakieś bóle są tabletki i najwyżej masaż. Czuł też że zachowanie droideki było trochę dziwne. Zachowywał się jak człowiek, jakby miał duszę i własny rozum. Konr uważał że gdyby droidy myślały jak ludzie, już dawno byłoby po nich. Lecz Dżony był według niego bardzo posłuszny i to go cieszyło. Teraz wstał przyjrzał się wyższej droidece. Twarz Barabela wskazywała na to że był trochę wesoły ale trochę, wcześniej uśmiechnięty a teraz tak szybko zmienił minę. Na zbroi było kilkanaście kropel krwi, które Savk'k miał zamiar kiedyś tam zmyć, tylko najpierw musi znaleźć bieżącą wodę, bo w kałuży nie ma zamiaru się myć. Myślał także nad zamieszkaniem w jakimś hotelu, bo nie przywykł do spania na ulicy. Konr tak wstawszy i rozejrzawszy się po okolicy powiedział: |
| EFECTOR - 2010-08-10 18:17:57 |
*Z całą pewnością cos w tym było, jednak gdyby Dżony dostał jakaś ludzką władze, szybko dałby się zjeść żywcem, mimo jego bojowego przeznaczenia. Absolutny brak symptomów agresji świadczył o wybitnym praludzkim, tudzież proistotwym nastawieniu. W końcu Savk’k był osobą dla niego kompletnie obcą i Moc raczy wiedzieć, co mógł zamierzać. Ale mimo to było jak widać. |
| Savk'k Konr - 2010-08-11 12:40:05 |
Savk'k tak siedząc rozmyślał. Zastanawiał się jak wygląda sytuacja na Barabie I w jego rodzimej wiosce. Myślał jak tam jest, czy zanim tęsknią, jak układa się im życie. W przyszłości miał zamiar wpaść tam na odwiedziny, napić się herbatki, porozmawiać. Lecz zanim to zrobi musi się ustatkować żeby mieć co opowiadać rodzinie, o jego życiu i tym podobne. Na razie to miał zamiar trochę się zabawić na Nar Shaddzie. No i gdy tak sobie siedział dotknął rękoma swojej głowy i rozpoczął masaż nosa który mu pomagał, na wszelkie bóle głowy. Nagle z kieszeni Savk'ka wyskoczył Pimpuś. Przyjrzał się wielkiemu Dżonemu i najwyraźniej się go przestraszył bo szybko przebiegł po zbroi Konra do drugiej kieszeni. Barabel odstąpił od masażu wyjął dwa ostatnie ziarenka i dał je Skotcarpowi żeby w spokoju je zjadł. Dla Pimpusia zaczęło brakować jedzenia i Barabel musi skądś je wsiąść, bo w śmieciach nie będzie grzebał, a żadnego zoologicznego też nie widział. A wiec musiał czekać aż mu coś przyjdzie do głowy. |
| EFECTOR - 2010-08-11 21:12:22 |
*Dżony mógł by ć straszny dla istot myślących które wiedziały do czego służą droideki. Do czego służą te olbrzymie działa, generatory tarcz. Ale zwierze nie powinno się bać. Droideki nie pachną drapieżnikiem, nie wyglądają zbyt organicznie,. To droidy, rzeczy. Ale to nie znaczy ze jak nie powinny to tak nie jest. Dżony nawet nie zauważył jaszczurki. Była za mała i zbyt mało istotna by maszyna która przeszła w stan czuwania mogła go zauważyć. I o sklepach zoologicznych nie wiedziała za dużo. Ale na pewno gdzieś jakiś jest, przecież to nie możliwe, żeby nie. |
| Savk'k Konr - 2010-08-12 11:10:31 |
Nawet jeśli tak, to i tak Pimpuś się przestraszył. Być może dlatego że zobaczył w mroku wielkiego nieznanego osobnika, o dziwnych kształtach. W kantynie odgrywał odważnego gdy rzucił się na człowieka, a teraz jaszczurka wystraszyła się. Savk'kovi przeszkadzało to że tutaj tak śmierdzi. Ale się nie dziwił przecież siedział koło kontenera. Nagle Konr zauważył ruch droideki i pewnie by się zerwał gdyby mu się chciało. Lecz tylko wsparł się o jakąś blachę i powoli wstał po czym spojrzał w wylot ulicy, jednak nic nie zauważył. Wreszcie spojrzał się na Dżonego który nie okazywał żadnych agresywnych ruchów. I gdy usłyszał głos, jak dla niego śmieszny, droideki, spytał się z ciekawości: |
| EFECTOR - 2010-08-13 22:22:51 |
*Poruszył się Dżony w mroku nerwowo, ale nie agresywnie. Pobudzony był, bo coś się działo. Jaszczurka jako ze to zwierze było, mogła odczuwać to, ze droid ma z kimś teraz kontakt holo. Niektóre zwierzęta czują fale radiowe. I właśnie Dżony tez je czuł i odbierał.* |
| Savk'k Konr - 2010-08-14 11:29:49 |
Savk'k zauważył ruch Dżonego i trochę się zaniepokoił. Rozejrzał się dookoła i znowu nic widział. Fałszywy alarm pomyślał, i po raz kolejny zaczął się patrzyć na droidekę. Niestety, Skotcarp niczego nie wyczuwał, tylko siedział sobie w kieszeni i spokojnie zajadał ziarenka. Gdy Konr dowiedział się od Dżonego że jego jednostka dowodzącą jest nie jaki Secorsha i Fler Gavilla, podrapał się po głowie i najwyraźniej szukał w pamięci tych imion i tego nazwiska, jednak nic sobie nie przypominał, po czym ozwał się cichym głosem: |
| EFECTOR - 2010-08-14 12:34:00 |
*Aż tacy sławni nie było by ich znały obce istoty. Jednak znał ich Dżony i wyraźnie tęsknił za nimi w swój ograniczony druidzi sposób. Nadal wsluchiwal się w odbierany sygnał, raz po raz wykonując wzmacniany sykiem serwomotorów ruch. W pewnym momencie ruszył, wyszedł spod sciany, stukając głosno i pewnie trzema szponiastymi nóżkami,, i wyszedł na prostą. Stał teraz „twarzą” do wylotu uliczki* |
| Savk'k Konr - 2010-08-14 13:04:10 |
Savk'k widząc że Dżony wychodzi zza kontenera, zastanawiał się co zrobić, czy iść zanim, czy też zostać. Te pierwsze wydawało się dla niego lepszym rozwiązaniem, ponieważ nie miał po co tu przebywać. Zapewne gdyby nie droideka, wyszedłby z ciemnej ulicy i gdzieś polazł. A więc powolnym krokiem ruszył za Dżonym. Słyszał stukot jego nóżek, sam zaś za głośno nie szedł. I gdy tak wyszedł na prostą i stał twarzą do wylotu uliczki, czekał na to co zrobi droideka. |
| EFECTOR - 2010-08-14 14:36:26 |
*Wydłużony cień Dżonego padał teraz na barabela który widział droida od tyłu. Generalnie żaden droideka nie pozwoli by stało się tuz za nim. Dżony najwyraźniej nawet o tym nie myślał w kategoriach zagrożenia. Stał i patrzył w wylot ulicy, jakby się zastanawiał – isc, czy nie isc? Nie dostal sygnału przywołującego. Tylko go odbierał, jako informacja, z informacja jednostka dowodząca jest. Biedny, zagubiony Dzony. Nagle – ruszył się. Drepcząc energicznie odwrócił całe cialo o 180 stopni i stanął twarzą do Savl’ka* |
| Savk'k Konr - 2010-08-14 18:28:21 |
Savk'kovi nawet nie przyszło do głowy żeby coś zrobić Dżonemu. Nawet nie miał czym, przecież stracił broń podczas bójki w kantynie. I tak sobie stał za droideką i patrzył jak sobie stała i rozważała. Sam Konr nie wiedział co zrobić, po prostu czekał na Dżonego tak jakby on był jego panem. Choć nie widział go w akcji to jednak czuł jakiś respekt. Podrapał się po nodze i tak stał. Nagle gdy droideka się obróciła ,,twarzą" do Barabela i przemówiła, Savk'k wyprostował się i nie wiedział co teraz Dżony powie i myślał że to może być wszystko. Po chwili powiedział: |
| EFECTOR - 2010-08-15 18:24:28 |
*generalnie droideki nie zastanawiają się czy dany osobnik chce je skrzywdzić czy nie. w ogole droideki to zły omen – każdy kto jakiegoś zobaczy zaraz umiera rozstrzelany. Ciekawe dlaczego… |
| Savk'k Konr - 2010-08-15 19:33:38 |
A więc Savk'k był szczęściarzem że nie został rozstrzelany, i dobrze jak dla niego. Nawet nie myślał że mógłby zginąć od pierwszego ujrzenia droideki. Gdy Konr zobaczył że Dżony się prostuje i podnosi działa, przeląkł się bo myślał że będzie strzelał. Choć życie nie przeleciało mu przed oczami to jednak czuł strach. Ale gdy usłyszał meldunek, uspokoił się i nic nie odpowiedział bo nie wiedział co. I gdy padły słowa pożegnalne, to Savk'k ostro się zdziwił, a jeszcze bardziej gdy Dżony przyjął tryb kołowy i gdzieś pomknął. Teraz to tylko wymamrotał: |
| Moc - 2012-03-22 19:33:10 |
Dla obcego przestrzeń między potężnymi budynkami była pusta, jednak to tylko złudzenie. W ścianach znajdowało się wiele ukrytych drzwi i okien, przez które można było nagle zaatakować nieostrożnego gościa. Było to swego rodzaju schronienie dla różnych typków, którzy nie chcieli być znalezieni. Czasem przebywali tu również najemnicy lub łowcy nagród, a siły lokalnych gangsterów zapuszczały się tu tylko sporadycznie. |
| Throul - 2012-03-22 19:40:11 |
Jedi był czujny. Na wszystko. Myśli, uczucia. Wszystko co mogło zdradzić ewentualnych napastników. Szedł przez ulice aż doszedł do ślepego śmierdzącego i zaśmieconego zaułka. Rozglądał się przy tym za jakimiś drzwiami wejściem czy kanałami do których można by wejść. |
| Moc - 2012-03-22 19:44:39 |
Spostrzegawcza osoba w końcu dojrzy poukrywane tu i ówdzie drzwi i przejścia. Problemem było tylko wybranie odpowiedniego. Tymczasem skanowanie w Mocy da jasną odpowiedź, że pojawienie się T'kula zostało zauważone i wiele osób od razu zareagowało. I jak łatwo się domyślić było to wrogie zachowanie. Poczucie niebezpieczeństwa naciskało na intuicję pau'anina domagając się wycofania z tego miejsca. Ale też przeczucie mówiło mu, że trafił w dobre miejsce i tutaj w jakiś sposób spotka rozwiązanie jego problemu. |
| Throul - 2012-03-22 20:20:14 |
"No tak. Znowu wrogość. Czy ci tubylcy inaczej nie potrafią?" - Pomyślał odczuwając nieprzyjazne uczucia z otoczenia. Podejrzewał, chyba z resztą słusznie, że jest obserwowany. |
| Moc - 2012-03-22 22:18:00 |
To nie było Coruscant, gdzie łaskawie spoglądano na obcych. Tutaj każdy nieznajomy stanowił potencjalne niebezpieczeństwo, więc nie powinna dziwić reakcja miejscowych. Wychodzili oni z założenia, że lepiej okazać wrogość przyjacielowi, niż zaufać wrogowi. |
| Throul - 2012-03-23 17:09:32 |
No cóż. Widać tak być musiało. Tubylcy nie ufali obcym. Zapewne właśnie dzięki temu przetrwali. |
| Moc - 2012-03-23 17:44:37 |
Przez dłuższą chwilę nie było żadnej reakcji, jedynie w Mocy zapanowało lekkie poruszenie. T'kul musiał chwilkę poczekać nim przeanalizują sytuację. Ale ostatecznie otworzyło się małe przejście ukryte za starym śmietnikiem. Była to właściwie dziura w ścianie sprytnie zamaskowana jakimiś sklejkami. |
| Throul - 2012-03-23 18:53:55 |
Zrlzumilał gest a nie piszczące ponaglenie. Wiedział, że być może, a raczej napewno popełnił błąd ponownie sciągając na soebie uwagę. Tak więc reakcja była szybka. Podbiegł do owej fzoury i zanurkował szczupakiem do środka. |
| Moc - 2012-03-23 19:26:13 |
Gdy tylko T'kul przeszedł przez dziurę to chadra-fanin zamknął za nim prowizoryczny właz. Zapanowały kompletne ciemności, chociaż tylko na chwilę, bo gryzoń miał schowaną pod ubraniem latarkę, którą od razu uruchomił, rzucając snop światła na obdarte ściany, potem na sufit a na końcu na pau'anina. |
| Throul - 2012-03-23 20:27:39 |
Skoro Mistrzyni z Rady mu ufała to i on chyba mógł zaufać. Teraz i tak nie bardzo miał wybór. Wlazł do dziury i teraz musiał brnąć dalej. Do tego te cholerne samramenckie ciemności. Przewodnik miał latarkę. Pau'an w pewnym sensie też, jednak dobycie jej teraz byłoby raczej głupim pomysłem. Opierając się wièc ręką o ścianę podążył za swoim przewodnikiem zastaanawiając się w ilu jeszcze ściekach i kanałach się wytapla zanim ukończy tę cholerną misję. Przyjemny szmerek po piwku z Spalonego Ewoka minął. Pozostało rozdrażnienie faktem, że z jego planów tygodniowego lenistwa nic nie zostało. Pluł sobie w brodę, bo była to wyłącznie jego wina. |
| Moc - 2012-03-23 20:33:41 |
Droga na szczęście długa nie była ani za specjalnie kręta. W końcu mały chadra-fanin dotarł do starego włazu, z którego łuszczyła się farba. Pogrzebał on trochę przy archaicznym zamku aż w końcu puścił on. Mały szczurek pchnął mocno drzwiczki, które otwarły się na oścież zalewając falą światła korytarzyk, co mogło oślepić na chwilkę. |
| Throul - 2012-03-23 20:48:41 |
Oślepiło, a jakże. Jedi wszedł do mieszkanka i zamknął za sobą drzwi. Teraz mogliby swobodnie porozmawiać, gdyby szczirek znał basic. Na to jednak nie wyglądało. Jednak wypadało zapytać. |
| Moc - 2012-03-23 20:56:50 |
Szczurek przewalił oczami niezbyt szczęśliwy z powodu tego pytania. |
| Throul - 2012-03-24 06:05:20 |
- Ja z koleji nie mówię w twoim języku. |
| Moc - 2012-03-24 17:25:07 |
Mysz pomarudził coś pod nosem. Nie było to oczywiście jego prawdziwe imię a pseudonim, którego używał na ulicach Nar Shaddaa dla bezpieczeństwa. Miał w końcu krewnych, przyjaciół, nie chciał ich narażać na niebezpieczeństwo jakby komuś podpadł. |
| Throul - 2012-03-24 20:20:10 |
- Nazywam się T'kul i kestem rycerzem Jedi |
| Moc - 2012-03-24 20:41:47 |
W opinii Myszy T'kul zrobił bardzo głupio, bo tutaj na Nar Shaddaa nie szanują ani Jedi, ani Imperium ani Sithów. A po takim pokazie z pewnością stanie się celem numer jeden lokalnych łowców nagród. Oni chyba by tylko na Vadera nie polowali, chociaż kto ich tam wie. |
| Throul - 2012-03-25 16:13:13 |
"Boże, czy naprawdę jestem aż yaki szalony?" - pomyślał a głośno zaś rzekł. |
| Moc - 2012-03-25 16:24:28 |
W opinii Myszy to był bardzo szalony, no ale on też za bardzo odwagą nie grzeszył. Preferował taki trochę szczurzy tryb życia, tu podsłuchać, tam coś się dowiedzieć, a gdy robi się gorąco to spieprzać ile sił w nogach. |
| Throul - 2012-03-25 17:50:16 |
No, szczurek w końcu zgodził się przekazać wiadomość Mistrzyni. |
| Moc - 2012-03-25 18:57:30 |
Wzmiankę o ostrożności Mysz puścił mimo uszu, bo dobrze wiedział jak się kontaktować z mistrzynią Jedi bez zwracania na siebie większej uwagi. Za to dalszy wywód pau'anina wywołał u niego dreszcze rozchodzące się po całym kręgosłupie. |
| Throul - 2012-03-25 19:10:43 |
- Ech... |
| Moc - 2012-03-25 19:17:03 |
Szczurek pokręcił przecząco głową. |
| Throul - 2012-03-25 19:25:58 |
- Masz rację. byłoby to nieroztropne. |
| Moc - 2012-03-25 19:31:48 |
Mysz wolał przebywać w bezpiecznej odległości od T'kula. Nie podobał mu się, jakoś mu tak źle z oczu patrzyło. A to że był Jedi nie znaczyło wiele. Nie w dzisiejszych czasach. |
| Throul - 2012-03-25 19:56:12 |
- Cholera! |
| Moc - 2012-03-25 20:02:28 |
T'kul w końcu pojął powagę sytuacji. Gdyby był człowiekiem to mógłby się ukryć, na NS było wiele miejsc, w których można było po prostu zniknąć, wtopić się w tłum. Jednakże jako pau'anin cholernie rzucał się w oczy komuś, kto miałby go szukać. Taka to już wada pochodzenia z egzotycznej rasy. |
| Throul - 2012-03-25 20:19:26 |
Zamyślił się pocierając dłonią podbródek. |
| Moc - 2012-03-25 20:29:22 |
Mysz zagwizdał z irytacją i pomyślał - "kogo mi tu do cholery przysłali?" bo pomysł z prześcieradłem i wózkiem repulsorowym był po prostu... porypany. I to zdrowo. Na to by się nawet kretyn nie nabrał a co dopiero ochrona portu kosmicznego. Co prawda T'kul powiedział to bardziej do siebie, jednak chadra-fanin miał sporej wielkości uszy, przez co miał o wiele bardziej wyczulony słuch. |
| Throul - 2012-03-25 20:37:46 |
- Czy ty naprawdę nic nie rozumiesz? Jeśli mi nie pomożesz a do tego mnie tutaj znajdą to w uroczy sposób wyprują z ciebie flaczki. I będzie po tobie. Jednak jeśli tego chcesz... |
| Moc - 2012-03-25 20:46:01 |
- Ty iść. Ty nie szukać tu nic, ja nie pomóc, ja nie mieć nic. |
| Throul - 2012-03-25 20:53:18 |
- Niech tak będzie. |
| Moc - 2012-03-25 21:06:36 |
- Ty sie wynosić. Ty sie cieszyć, że ja przysługę winny być |
| Throul - 2012-03-25 21:16:40 |
Opuścił więc kryjówkę Myszy z czystej złośliwości kopiąc lekko w klapę wejściową do tunelu. Zaczął grzebać w śmietniku w poszukiwaniu czegoś przydatnego, co pomoże mu niepostrzeżenie dotrzeć do hotelu. |
| Moc - 2012-03-25 22:01:57 |
W śmietniku było sporo różnych odpadków, stare konserwy, resztki jedzenia, potłuczone szkło, podniszczone pojemniczki, kawałki różnych tworzyw sztucznych, trochę szmat itp. Generalnie mało przydatne rzeczy, bo wszystko co miało jakąkolwiek wartość lub przydatność było od razu konfiskowane przez miejscowych meneli i żebraków. Kilka szmatek T'kul może i znajdzie, ale śmierdzieć będą strasznie. |
| Throul - 2012-03-25 22:15:30 |
I o to chodziło. Znaleźć najbardziej śmierdzące szmaty jakie tylko się da. Śmierdzący menel raczej nie zainteresuje nikogo. Wybrał więc to, co na niego pasowało, w co mógł się ubrać. Pół twarzy i głowę też przewiązał szmatami. Coraz bardziej wkurwiało go to, że będąc jedi musi się ukrywać a wszelkiej maści tchórze boją się jedi pomóc. Mieczem świetlnym uszkodził klapè do wejścia od tunelu a na ścianie wygrawerował ostrzem duży napis "MYSZ"8 i strzałkę w kierunku tunelu. To była jego zemsta. Srał na to czy mu się za to dostanie czy nie. Podjął decyzję. Rezygnuje z bycia Jedi, rycerzykiem muszącym się ciągle ukrywać. Przygarbił się i ukrył zdeaktywowany miecz przy pasie pod łachmanami i kulejąc ruszył w stronę hotelu. |
| Moc - 2012-03-25 22:22:29 |
Nikt mu w drodze nie przeszkadzał, faktycznie ludzie omijali go szerokim łukiem, łachmaniarze byli po prostu niewidzialni. |