EFECTOR - 2010-08-09 18:10:29

Naprawdę zapomniana, niebezpieczna, ale tez absurdalnie – bezpieczna, bo tak naprawdę mogą cie tu tylko okraść, zgwałcić i zabić. Mogą tez zrobić to z  twoim wrogiem, jeśli gdzieś tutaj znajdziesz schronienie. Tu może zdarzyć się naprawdę wszystko. Uliczka jest ślepym zaułkiem, jest z niej tylko jedno wyjscie. Mieści się miedzy dwoma wielkimi budynkami, jest tu wiec prawie zawsze ciemno.
Idealne miejsce jesli chce się uciec od świata

Savk'k Konr - 2010-08-09 18:19:18

Savk'k opuszczając centrum poszedł po prostu pochodzić po ulicach Nar Shadda. Po długim łażeniu natrafił na dość dziwne miejsce. Zobaczył dwa duże budynki, a między nimi ciemna ścieżka. Konr z niechcenia poszedł tam niczego się nie spodziewając. Im bardziej zagłębiał się w ulicę tym było coraz bardziej trudniej coś zobaczyć. Barabel spokojnie szedł, jednak był czujny i gotowy na wszystko.

EFECTOR - 2010-08-09 18:22:55

*Wychodził wiec coraz bardziej w ciemność. To znaczy jaszczur. Wąsko na jeden areowóz, pełno nie opróżnionych kubłów na smieci, ale tak starych ze już nawet nie śmierdziały. I nagle błysk. Cos błysnęło po lewej stronie. Wypolerowany lśniący brązowy metal. I trzy jazach się punkciki.
Ale jaja – ktoś dobrą droideke wywalił!
Tak bowiem było. Pod ścianą za kontenerem stał cichutko droid niszczyciel. Potężne zmodyfikowane działa trzymał nisko. Nie mierzył w  barabela, ale obserwował go*

Savk'k Konr - 2010-08-09 18:32:11

Savk'k zagłębiając się w ciemną ulicę spojrzał na to co tak błysnęło zaskoczony, a że Barabelowie mają oczy na podczerwień, rozpoznał droidekę. Gdzieś je kiedyś widział i trochę o nich słyszał, a więc trochę kojarzył. Podszedł do droida i powiedział:
-Hej ,,mały" zgubiłeś czy co? Służę pomocą- W tych słowach był entuzjazm.

EFECTOR - 2010-08-09 18:37:24

*W podczerwieni był zapewne tylko zarysem własnej sylwetki – przypominający nieco kobrę, z  potężnymi ramionami, stojący na trzech szponiastych nogach. z  płaskiego łba swieciły trzy diody. Dwoje oczy – pomarańczowe i czerwone, oraz dolny, również pomarańczowy czujnik. Z lewej trony łba antena. Ogólnie droid sprawiał wrażenie jednostki  wadze superciężkiej. Ale stał tak, jakby był… przejęty? Wystraszony? Zagubiony?
Na barabela patrzył jakoś tak… dobrze. Mimo nawet tego, ze przeciez te droidy budowano  jednym celu, tym celem była eliminacja wszystkiego, co żywe. a  tu droideka w ciemnej ulicy wygląda jak jakiś zbieg*
Dżony nie wie, sir… *odezwał cie cienki głosik droida bojowego. Jakże nie pasujący do całości masywnej sylwetki* Dżony nie rozumie…

Savk'k Konr - 2010-08-09 18:44:28

Hmm pomyślał i przemówił głosem prosto z serca:
-Ja ci pomóc choć ja sam potrzebować pomocy.-
To było trochę idiotyczne, ale Savk'k gdy się lekko upije jest optymistycznie nastawiony do życia, ale zawsze ktoś mu popsuję nastrój i chodzi tak zdenerwowany. Ale teraz chciał pomóc Dzonemu. W jego oczach to wyglądało tak że to on jest wielkim panem, a droid malutkim zwierzątkiem. Najprawdopodobniej nie wiedział o jego śmiercionośnej broni...

EFECTOR - 2010-08-09 18:50:08

*Obie bronie były całkowicie na wierzchu, armaty szerokości uda. Mógł je obejrzeć z każdej strony.
No ale ten konkretny droid wydawał się naprawdę grzeczny i potulny. Może i niszczyciel, ale nie agresywny, wiec czego się bać?*
Dżony jest sam, sir *odpiszczał wysyłając głosik w ciemność*
Dżony był zły. Bo Gajusz nie żyje, sir. Dżony zapomniał o tym zapomnieć, sir…

Savk'k Konr - 2010-08-09 18:58:07

Yyyyy aha pomyślał i wiedząc że jest sam spokojnie zrobił jeszcze kilka kroków i kucnął. Teraz było dobrze widać że na zbroi ma trochę krwi i bandaż na prawej ręce. Po raz kolejny przemówił spokojnym głosem:
-Spokojnie czy systemy w porządku?-
I nagle złapał czkawkę.

EFECTOR - 2010-08-09 19:05:28

*Kolejny. Droideka mierzy 183 cm wysokości od ziemi do najwyższego punktu. Nie trzeba kucać. Chyba ze chce się zajrzeć „w oczy” działom.  A pod działami było cos dziwnego. Rączki. Zagięte do wewnątrz trójpalczaste dłonie. Dalej na tej wysokości – łuski generatora tarcz, czyli takie małe dziurkowane „skrzydełka”.*
wydajność procesora 66%, wydajność systemu 50%, stan przedspoczynkowy, sir, autoregeneracja baterii i porządkowanie danych, sir. Trwa formatowanie i przeszukiwanie pamięci na obecność błędów. Ogólna sprawność 96%, sir *zameldował Dżony i nagle – drgnął, kiedy usłyszał czkniecie*
ale proszę sobie z Dżonego żartów nie robić, sir!

Savk'k Konr - 2010-08-09 19:11:41

-Ale ja sobie nie robię żartów, to taka moja natura- odparł i przyjrzał się działom- to dobrze że systemy sprawne. Czy chciałbyś pójść ze mną?-Spytał.

EFECTOR - 2010-08-09 19:27:57

*Jakoś dziwny ten barabel. Mało siebie eksponujący. Mało piszący. Taki bez treści. Nie za bardzo Dżonego to pociągało. Światełka i tak słabo żarzące się przygasły jeszcze* Dżony tu zostanie sir. Dżony musi pomedytować

Savk'k Konr - 2010-08-10 12:53:20

Savk'k jak Savk'k mało piszący i tyle. Lecz teraz lepiej przyjrzał się Dżonemu, jego trzem szponiastym nóżkom, czujnikom, diodom, oczom i antenie. Droideka był wyższy od Barabela o jakieś 12 cm, a więc te kucanie było rzeczywiście dziwne. W ogóle te miejsce było dla niego takie. Ciemne, prawie opuszczone, zaśmiecone... Jednak Konr tak wsłuchując się w słowa Dżonego czuł w nim samotność, strach ... Savk'ka bolała trochę głowa, a na to nie może nic za bardzo zaradzić. Dla niego jedynym ratunkiem na jakieś bóle są tabletki i najwyżej masaż. Czuł też że zachowanie droideki było trochę dziwne. Zachowywał się jak człowiek, jakby miał duszę i własny rozum. Konr uważał że gdyby droidy myślały jak ludzie, już dawno byłoby po nich. Lecz Dżony był według niego bardzo posłuszny i to go cieszyło. Teraz wstał przyjrzał się wyższej droidece. Twarz Barabela wskazywała na to że był trochę wesoły ale trochę, wcześniej uśmiechnięty a teraz tak szybko zmienił minę. Na zbroi było kilkanaście kropel krwi, które Savk'k miał zamiar kiedyś tam zmyć, tylko najpierw musi znaleźć bieżącą wodę, bo w kałuży nie ma zamiaru się myć. Myślał także nad zamieszkaniem w jakimś hotelu, bo nie przywykł do spania na ulicy. Konr tak wstawszy i rozejrzawszy się po okolicy powiedział:
-To ja też tu zostanę, nie mam gdzie iść i pomedytuje z tobą.-
Gdy tak rzekł usiadł sobie przy kontenerze i podniósł głowę do góry.

EFECTOR - 2010-08-10 18:17:57

*Z całą pewnością cos w tym było, jednak gdyby Dżony dostał jakaś ludzką władze, szybko dałby się zjeść żywcem, mimo jego bojowego przeznaczenia. Absolutny brak symptomów agresji świadczył o wybitnym praludzkim, tudzież proistotwym nastawieniu. W końcu Savk’k był osobą dla niego kompletnie obcą i Moc raczy wiedzieć, co mógł zamierzać. Ale mimo to było jak widać.
Mało istot mogło zbliżyć się az tak do droideki i zostać przy życiu, a nawet zdrowiu. Ba – nie być draśniętym.
Maszyna nieznacznie poruszyła głową, jakby kierując centrum obszaru postrzegania na twarz barabela. Szczegółów takie jak krople krwi gdzieś tam Dżony nie był w stanie dostrzec. A jeśli już dostrzegał to raczej nie rozumiał.
I stal dalej. Medytował sobie, czyli „myślał” po swojemu, a  jego owe myśli dziwnymi torami płynęły*

Savk'k Konr - 2010-08-11 12:40:05

Savk'k tak siedząc rozmyślał. Zastanawiał się jak wygląda sytuacja na Barabie I w jego rodzimej wiosce. Myślał jak tam jest, czy zanim tęsknią, jak układa się im życie. W przyszłości miał zamiar wpaść tam na odwiedziny, napić się herbatki, porozmawiać. Lecz zanim to zrobi musi się ustatkować żeby mieć co opowiadać rodzinie, o jego życiu i tym podobne. Na razie to miał zamiar  trochę się zabawić na Nar Shaddzie. No i gdy tak sobie siedział dotknął rękoma swojej głowy i rozpoczął masaż nosa który mu pomagał, na wszelkie bóle głowy. Nagle z kieszeni Savk'ka wyskoczył Pimpuś. Przyjrzał się wielkiemu Dżonemu i najwyraźniej się go przestraszył bo szybko przebiegł po zbroi Konra do drugiej kieszeni. Barabel odstąpił od masażu wyjął dwa ostatnie ziarenka i dał je Skotcarpowi żeby w spokoju je zjadł. Dla Pimpusia zaczęło brakować jedzenia i Barabel musi skądś je wsiąść, bo w śmieciach nie będzie grzebał, a żadnego zoologicznego też nie widział. A wiec musiał czekać aż mu coś przyjdzie do głowy.

EFECTOR - 2010-08-11 21:12:22

*Dżony mógł by ć straszny dla istot myślących które wiedziały do czego służą droideki. Do czego służą te olbrzymie działa, generatory tarcz. Ale zwierze nie powinno się bać. Droideki nie pachną drapieżnikiem, nie wyglądają zbyt organicznie,. To droidy, rzeczy. Ale to nie znaczy ze jak nie powinny to tak nie jest. Dżony nawet nie zauważył jaszczurki. Była za mała i zbyt mało istotna by maszyna która przeszła w stan czuwania mogła go zauważyć. I o sklepach zoologicznych nie wiedziała za dużo. Ale na pewno gdzieś jakiś jest, przecież to nie możliwe, żeby nie.
I nagle droid poruszył się. Podniósłszy się na nóżkach przekręcił cały tułów dzięki nachyleniu kolan i „spojrzał” w wylot ulicy. Nie uniósł dział, wiec nie dostrzegł niebezpieczeństwa*
Sir… Dżony odbiera sygnał komunikatora Głównej jednostki dowodzącej, sir! *zameldował, jakby to Savk’a obchodziło*

Savk'k Konr - 2010-08-12 11:10:31

Nawet jeśli tak, to i tak Pimpuś się przestraszył. Być może dlatego że zobaczył w mroku wielkiego nieznanego osobnika, o dziwnych kształtach. W kantynie odgrywał odważnego gdy rzucił się na człowieka, a teraz jaszczurka wystraszyła się. Savk'kovi przeszkadzało to że tutaj tak śmierdzi. Ale się nie dziwił przecież siedział koło kontenera. Nagle Konr zauważył ruch droideki i pewnie by się zerwał gdyby mu się chciało. Lecz tylko wsparł się o jakąś blachę i powoli wstał po czym spojrzał w wylot ulicy, jednak nic nie zauważył. Wreszcie spojrzał się na Dżonego który nie okazywał żadnych agresywnych ruchów. I gdy usłyszał głos, jak dla niego śmieszny, droideki, spytał się z ciekawości:
-Kto jest twoją główną jednostką dowodzącą?-

EFECTOR - 2010-08-13 22:22:51

*Poruszył się Dżony w mroku nerwowo, ale nie agresywnie. Pobudzony był, bo coś się działo. Jaszczurka jako ze to zwierze było, mogła odczuwać to, ze droid ma z kimś teraz kontakt holo. Niektóre zwierzęta czują fale radiowe. I właśnie Dżony tez je czuł i odbierał.*
Secorsha i Fler Gawila, sir *oznajmił odnośnie jednostek dowodzących,. Ale czy to Savk’kowi cos powie? Jakiś Secorsha i jakaś Fler, nazwisko to samo, wiec rodzeństwo lub małżeństwo*

Savk'k Konr - 2010-08-14 11:29:49

Savk'k zauważył ruch Dżonego i trochę się zaniepokoił. Rozejrzał się dookoła i znowu nic widział. Fałszywy alarm pomyślał, i po raz kolejny zaczął się patrzyć na droidekę. Niestety, Skotcarp niczego nie wyczuwał, tylko siedział sobie w kieszeni i spokojnie zajadał ziarenka. Gdy Konr dowiedział się od Dżonego że jego jednostka dowodzącą jest nie jaki Secorsha i Fler Gavilla, podrapał się po głowie i najwyraźniej szukał w pamięci tych imion i tego nazwiska, jednak nic sobie nie przypominał, po czym ozwał się cichym głosem:
-Nie znam.-
I gdy to powiedział oparł się o kontener.

EFECTOR - 2010-08-14 12:34:00

*Aż tacy sławni nie było by ich znały obce istoty. Jednak znał ich Dżony i wyraźnie tęsknił za nimi w swój ograniczony druidzi sposób. Nadal wsluchiwal się w odbierany sygnał, raz po raz wykonując wzmacniany sykiem serwomotorów ruch. W pewnym momencie ruszył, wyszedł spod sciany, stukając głosno i pewnie trzema szponiastymi nóżkami,, i wyszedł na prostą. Stał teraz „twarzą” do wylotu uliczki*

Savk'k Konr - 2010-08-14 13:04:10

Savk'k widząc że Dżony wychodzi zza kontenera, zastanawiał się co zrobić, czy iść zanim, czy też zostać. Te pierwsze wydawało się dla niego lepszym rozwiązaniem, ponieważ nie miał po co tu przebywać. Zapewne gdyby nie droideka, wyszedłby z ciemnej ulicy i gdzieś polazł. A więc powolnym krokiem ruszył za Dżonym. Słyszał stukot jego nóżek, sam zaś za głośno nie szedł. I gdy tak wyszedł na prostą i stał twarzą do wylotu uliczki, czekał na to co zrobi droideka.

EFECTOR - 2010-08-14 14:36:26

*Wydłużony cień Dżonego padał teraz na barabela który widział droida od tyłu. Generalnie żaden droideka nie pozwoli by stało się tuz za nim. Dżony najwyraźniej nawet o tym nie myślał w  kategoriach zagrożenia. Stał i patrzył w wylot ulicy, jakby się zastanawiał – isc, czy nie isc? Nie dostal sygnału przywołującego. Tylko go odbierał, jako informacja, z informacja jednostka dowodząca jest. Biedny, zagubiony Dzony. Nagle – ruszył się. Drepcząc energicznie odwrócił całe cialo o 180 stopni i stanął twarzą do Savl’ka*
Siiiir…

Savk'k Konr - 2010-08-14 18:28:21

Savk'kovi nawet nie przyszło do głowy żeby coś zrobić Dżonemu. Nawet nie miał czym, przecież stracił broń podczas bójki w kantynie. I tak sobie stał za droideką  i patrzył  jak sobie stała i rozważała. Sam Konr nie wiedział co zrobić, po prostu czekał na Dżonego tak jakby on był jego panem. Choć nie widział go w akcji to jednak czuł jakiś respekt. Podrapał się po nodze i tak stał. Nagle gdy droideka się obróciła ,,twarzą" do Barabela i przemówiła, Savk'k wyprostował się i nie wiedział co teraz Dżony powie i myślał że to może być wszystko. Po chwili powiedział:
-Tak?-

EFECTOR - 2010-08-15 18:24:28

*generalnie droideki nie zastanawiają się czy dany osobnik chce je skrzywdzić czy nie. w  ogole droideki to zły omen – każdy kto jakiegoś zobaczy zaraz umiera rozstrzelany. Ciekawe dlaczego…
oczywiście są od tego wyjątki. Od strony ludzkiej co co są w stanie pokojach droidekę. Od strony droideków jest Dżony.
Nagle maszyna wyprężyła się, a działa z trzaskiem podniosły się do pozycji bojowej*
Odbieram sygnał z nadajnika zawiadującego. *Zameldował zaprogramowaną komenda która była wypowiadana o wiele bardziej stanowczym głosem niż zwykła „mowa”.*
Priorytet pilny, do widzenia, sir
*po czym trzask i upiorny odgłos zgrzytu kiedy sporo ponad 300 kilo bronzium w „stadium” kuli pomknęło w  kierunku sekcji wschodniej*

Savk'k Konr - 2010-08-15 19:33:38

A więc Savk'k był szczęściarzem że nie został rozstrzelany, i dobrze jak dla niego. Nawet nie myślał że mógłby zginąć od pierwszego ujrzenia droideki. Gdy Konr zobaczył że Dżony się prostuje i podnosi działa, przeląkł się bo myślał że będzie strzelał. Choć życie nie przeleciało mu przed oczami to jednak czuł strach. Ale gdy usłyszał meldunek, uspokoił się i nic nie odpowiedział bo nie wiedział co. I gdy padły słowa pożegnalne, to Savk'k ostro się zdziwił, a jeszcze bardziej gdy Dżony przyjął tryb kołowy i gdzieś pomknął. Teraz to tylko wymamrotał:
-Ta....do widzenia.-
I tyle. Zdziwienie nie schodziło mu z twarzy i tak sobie stał kilkanaście sekund, po czym powiedział:
-Hmm super.- Po tych słowach wylazł z ciemnej ulicy i znowu zaczął łazić po Nar Shaddzie.

Moc - 2012-03-22 19:33:10

Dla obcego przestrzeń między potężnymi budynkami była pusta, jednak to tylko złudzenie. W ścianach znajdowało się wiele ukrytych drzwi i okien, przez które można było nagle zaatakować nieostrożnego gościa. Było to swego rodzaju schronienie dla różnych typków, którzy nie chcieli być znalezieni. Czasem przebywali tu również najemnicy lub łowcy nagród, a siły lokalnych gangsterów zapuszczały się tu tylko sporadycznie.
Sam ślepy zaułek odpychał swoim brudem i smrodem. W kątach stały wiekowe śmietniki, wypełnione po brzegi, bo nikt o zdrowych zmysłach tutaj śmieciarką nie podjeżdżał. W bruku uliczki zaś zionęły strasznie cuchnące i parujące dziury prowadzące do kanałów Nar Shaddaa. Nie było to więc ciekawe miejsce.

Throul - 2012-03-22 19:40:11

Jedi był czujny. Na wszystko. Myśli, uczucia. Wszystko co mogło zdradzić ewentualnych napastników. Szedł przez ulice aż doszedł do ślepego śmierdzącego i zaśmieconego zaułka. Rozglądał się przy tym za jakimiś drzwiami wejściem czy kanałami do których można by wejść.

Moc - 2012-03-22 19:44:39

Spostrzegawcza osoba w końcu dojrzy poukrywane tu i ówdzie drzwi i przejścia. Problemem było tylko wybranie odpowiedniego. Tymczasem skanowanie w Mocy da jasną odpowiedź, że pojawienie się T'kula zostało zauważone i wiele osób od razu zareagowało. I jak łatwo się domyślić było to wrogie zachowanie. Poczucie niebezpieczeństwa naciskało na intuicję pau'anina domagając się wycofania z tego miejsca. Ale też przeczucie mówiło mu, że trafił w dobre miejsce i tutaj w jakiś sposób spotka rozwiązanie jego problemu.

Throul - 2012-03-22 20:20:14

"No tak. Znowu wrogość. Czy ci tubylcy inaczej nie potrafią?" - Pomyślał odczuwając nieprzyjazne uczucia z otoczenia. Podejrzewał, chyba z resztą słusznie, że jest obserwowany.
- Szukam chadra-fan o pseudonimie Mysz.
Zawołał oczekując reakcji. Cały czas był spięty i gotowy do obrony, gdyby komuś przyszło, nie daj Boże go zaatakować. Nigdy się nie spodziewał, że taka prosta z pozoru misja może od samego początku obfitować w tyle przygód i niespodzianek. W duchu śmiał siè z tego co nawyczyniał w Spalonym Ewoku. Podać się za sitha? Rada była by zaskoczona tym faktem. Podać się za sitha z misją od samego imperatora? Oj Rada da mu do wiwatu jak tylko się o tym dowie. "Cholera, przecież w Radzie nie siedzą kretyni i jak tylko dojdzie do nich że podałem się za sitha gotowi mnie zabić za przejście na ciemną stronę."

Moc - 2012-03-22 22:18:00

To nie było Coruscant, gdzie łaskawie spoglądano na obcych. Tutaj każdy nieznajomy stanowił potencjalne niebezpieczeństwo, więc nie powinna dziwić reakcja miejscowych. Wychodzili oni z założenia, że lepiej okazać wrogość przyjacielowi, niż zaufać wrogowi.
Gdy T'kul zapytał o Mysz to nikt mu nie odpowiedział, chociaż przy oknach ustawili się nieznajomi. Każdy z nich kierował swoją wrogość w stronę pau'anina. To było wyraźne doświadczenie, nie był tu mile widziany. Właściwie najlepiej by było jakby sobie poszedł i zostawił ich w spokoju. Tych ludzi też nie da się tak łatwo zastraszyć jak pijaczków ze "Spalonego Ewoka". Pokaz "jestem Sithem i wypełniam rozkazy Imperatora" mógł nie wystarczyć. Bo przede wszystkim Imperium nie miało tutaj żadnych wpływów.

Throul - 2012-03-23 17:09:32

No cóż. Widać tak być musiało. Tubylcy nie ufali obcym. Zapewne właśnie dzięki temu przetrwali.
- Szukam chadra-fan o pseudonimie Mysz.
Powtórzył rza jeszcze by dobrze go usłyszano.
- Nie mam wrogich zamiarów. Chcę tylko porozmawiać. Nic więcej.
Dodał by nie sądzono, że ma zamiar wciągnąć Mysz w jakąś awanturę zagrażającą jego życiu.

Moc - 2012-03-23 17:44:37

Przez dłuższą chwilę nie było żadnej reakcji, jedynie w Mocy zapanowało lekkie poruszenie. T'kul musiał chwilkę poczekać nim przeanalizują sytuację. Ale ostatecznie otworzyło się małe przejście ukryte za starym śmietnikiem. Była to właściwie dziura w ścianie sprytnie zamaskowana jakimiś sklejkami.
Z dziury wyłoniła się szczutowata głowa chadra-fanina, który zapiszczał w swoim języku. Pau'anin jako Jedi powinien zrozumieć to co on powiedział.
- {Chodź tu głupcze. Ściągnąłeś na siebie wagę!}
Ponaglił go gestem bo takie stanie na widoku było trochę niebezpieczne.

Throul - 2012-03-23 18:53:55

Zrlzumilał gest a nie piszczące ponaglenie. Wiedział, że być może, a raczej napewno popełnił błąd ponownie sciągając na soebie uwagę. Tak więc reakcja była szybka. Podbiegł do owej fzoury i zanurkował szczupakiem do środka.

Moc - 2012-03-23 19:26:13

Gdy tylko T'kul przeszedł przez dziurę to chadra-fanin zamknął za nim prowizoryczny właz. Zapanowały kompletne ciemności, chociaż tylko na chwilę, bo gryzoń miał schowaną pod ubraniem latarkę, którą od razu uruchomił, rzucając snop światła na obdarte ściany, potem na sufit a na końcu na pau'anina.
Znajdowali się w wąskim i trochę niskim tunelu, więc T'kul będzie musiał się garbić chcąc poruszać się tutaj w miarę swobodnie.
- {Za mną}
Zarządził przewodnik i przepchał się do przodu kierując się w tylko sobie znanym kierunku. Jedi mógł tylko za nim podążać. Co prawda można też próbować skanować okolice Mocą, ale niczego ciekawego się w ten sposób nie dowie.

Throul - 2012-03-23 20:27:39

Skoro Mistrzyni z Rady mu ufała to i on chyba mógł zaufać. Teraz i tak nie bardzo miał wybór. Wlazł do dziury i teraz musiał brnąć dalej. Do tego te cholerne samramenckie ciemności. Przewodnik miał latarkę. Pau'an w pewnym sensie też, jednak dobycie jej teraz byłoby raczej głupim pomysłem. Opierając się wièc ręką o ścianę podążył za swoim przewodnikiem zastaanawiając się w ilu jeszcze ściekach i kanałach się wytapla zanim ukończy tę cholerną misję. Przyjemny szmerek po piwku z Spalonego Ewoka minął. Pozostało rozdrażnienie faktem, że z jego planów tygodniowego lenistwa nic nie zostało. Pluł sobie w brodę, bo była to wyłącznie jego wina.

Moc - 2012-03-23 20:33:41

Droga na szczęście długa nie była ani za specjalnie kręta. W końcu mały chadra-fanin dotarł do starego włazu, z którego łuszczyła się farba. Pogrzebał on trochę przy archaicznym zamku aż w końcu puścił on. Mały szczurek pchnął mocno drzwiczki, które otwarły się na oścież zalewając falą światła korytarzyk, co mogło oślepić na chwilkę.
- {Wchodź, wchodź }
Ponaglił go gospodarz.
Po przekroczeniu progu T'kul znajdzie się w małym pomieszczeniu pełniącym funkcję mieszkania. Było tutaj sucho i spokojnie, więc chadra-fanin się tu ulokował i dostosował to miejsce do włąsnych potrzeb. W kącie stało trochę zdezelowane, składane łóżko. Obok stał stolik wykonany z tworzywa sztucznego. Do tego prowizoryczna szafka, dwa krzesełka i stara lodówka, obok której stał kolejny stolik pełniący rolę blatu kuchennego.
Na łóżku leżało kilka cyfronotesów, całkiem nowych i dobrze działających.
- {Zamknij drzwi, pogadamy}

Throul - 2012-03-23 20:48:41

Oślepiło, a jakże. Jedi wszedł do mieszkanka i zamknął za sobą drzwi. Teraz mogliby swobodnie porozmawiać, gdyby szczirek znał basic. Na to jednak nie wyglądało. Jednak wypadało zapytać.
- Mówisz w basic lub po pau'ańsku?
Spytał gdyż tylko te języki znał a tłumacza ze sobą nie wziął.

Moc - 2012-03-23 20:56:50

Szczurek przewalił oczami niezbyt szczęśliwy z powodu tego pytania.
- Słabo. Woleć mój
Odpowiedział w basicu, który w jego wydaniu brzmiał bardzo piskliwie i niewyraźnie. Mówił nosowo i sprawiało mu to lekką trudność. Chadra-fan przyjrzał się uważniej postaci pau'anina, intensywnie poruszając nosem, przez co wyglądał jakby za czymś węszył.
- Czego chcieć?
Zapytał w końcu bo nie miał pewności czy T'kul został przysłany przez Jedi czy też faktycznie jest jakimś renegatem. Został oczywiście uprzedzony o wizycie pau'anina ale plotki o tym co się stało w "Spalonym Ewoku" szybko się rozchodzą.

Throul - 2012-03-24 06:05:20

- Ja z koleji nie mówię w twoim języku.
Odparł ze smutną miną.
- Będę więc mówił w basicu wolno byś mógł mnie zrozumieć. Dobrze?
Spytał a po wyczuciu obaw swego rozmówcy bardzo, ale to bardzo wolno sięgnął do pasa. W jednej ręce trzymał pistolet a w dtugiej świetlny miecz. Pistolet trzymał za lufę rękojeścią w stronę szczurka a miecz tak, że po aktywacji przebiłby T'kula na wylot. Oba przedmioty podał szczurkowi na znak, że się poddaje.
- Chciałem porozmawiać.
Powtórzył zastanawiając się ila raY jeszcze będzie to musiał szczurkowi powiedzieć.
- Pozdrowienia od Mistrzyni jedi Fer'nir. To ona mnie do ciebie skierowała. Mówiła, że masz cenne informacje o Morrigan i że mógłbyś mi pomóc w zdobyciu większej ilości informacji o niej. Mistrzyni jest zaniepokojona tą Morrigan.

Moc - 2012-03-24 17:25:07

Mysz pomarudził coś pod nosem. Nie było to oczywiście jego prawdziwe imię a pseudonim, którego używał na ulicach Nar Shaddaa dla bezpieczeństwa. Miał w końcu krewnych, przyjaciół, nie chciał ich narażać na niebezpieczeństwo jakby komuś podpadł.
- Ja rozumować dobrze co ty mówić. Ja mieć problemy z mówić.
Wydukał ciężko w basicu. To co inni mówili rozumiał bardzo dobrze, a jeżeli jakiegoś słowa nie rozumiał to podłapywał z kontekstu. Jednak gdy miał sam składać jakieś zdanie to wychodziło mu to niezgrabnie.
- Ja mam informacja o jej przeszłość. I kilka o działalność
Chadra-fanin podszedł do ściany i pomajstrował przy niej chwilkę, odsłaniając w końcu swoją skrytkę. Wyciągnął z niego cyfronotes, który potem podał T'kulowi. Mysz wiedział kim on jest, dostał zaszyfrowaną wiadomość od mistrzyni Fer'nir. Poinformowała go tylko kto przybędzie po dane.
- Ty czytać

Throul - 2012-03-24 20:20:10

- Nazywam się T'kul i kestem rycerzem Jedi
Przedstawił się dopiero teraz, choć powinien to był zrobić na początku rozmowy. Słysząc słowa Myszy uśmiechnął się i po przyjacielsku poklepał go po ramieniu.
- Nie przejmuj się. Jakoś się dogadamy. Acha. Jedna sprawa. Narozrabiałem trochę w lokalnej spelunce...
Zaczął lekko zakłopotany zaistniałym faktem chowając broń z powrotem. Skoro Mysz uznał za stosowne nie odbierać mu broni to znaczy, że pomimo plotek o zdarzeniu w Ewoku ufa mu.
- Nazywała się chyba Pieczony Futrzak...
Zamyślił się a po chwili pacnął w czoło.
- Już wiem! To był Spalony Ewok. Przekaż Mistrzyni, jeśli masz z nią kontakt że inaczej jak podając się za sitha nie mogłem zdobyć informacji gdzie cię szukać. Jedi przyjął cyfronotes i z zainteresowaniem zaczął czytać zapisane tam informacje.

Moc - 2012-03-24 20:41:47

W opinii Myszy T'kul zrobił bardzo głupio, bo tutaj na Nar Shaddaa nie szanują ani Jedi, ani Imperium ani Sithów. A po takim pokazie z pewnością stanie się celem numer jeden lokalnych łowców nagród. Oni chyba by tylko na Vadera nie polowali, chociaż kto ich tam wie.
- Ja wiedzieć. Ty głupi. I ty gadać
Wydukał chadra-fan i poczłapał w stronę lodówki by coś przekąsić. A tymczasem T'kul czytając cyfronotes mógł się dowiedzieć kilku rzeczy o tej Morrigan.

Przede wszystkim Mysz nie zdobył żadnych informacji o rasie z której pochodzi ani o jej rodzinnej planecie. Pierwsze jakiekolwiek wzmianki o niej pochodzą z czasów kiedy miała ok 15-16 lat i nazywała się Orinea. W tym czasie podróżowała z wędrowną grupą teatralną "Cieniste Gwiazdy". Chadra-fanin zdobył trochę informacji o tej grupie, jej występach i członkach. Nie było tam nic ciekawego, po prostu była to mała organizacja zrzeszająca bezrobotnych aktorów i tancerzy.
Wśród nich spędziła trzy lata aż do prywatnego występu u hutta Vegi. Zauważył on ja wtedy i generalnie ją kupił, robiąc z niej osobistą niewolnicę. Przez rok dawała mu prywatne występy itp. Mysz przytoczył kilka plotek na ten temat, ale to nie były sprawdzone informacje.
Po upływie roku nagle Vega mianował Orineę asystentką swojego głównego doradcy Chrana. Podobno przekazywał jej całą swoją wiedzę o świecie przestępczym przez prawie dwa lata. Jej szkolenie przerwała nagła śmierć Chrana. Podobno zmarł on na atak serca, jednak Mysz podejrzewa, że palce w tym maczała właśnie Orinea, która od tego czasu stała się jedną z ważniejszych doradczyń Vegi, aż po kilku miesiącach awansowała na główną doradczynię, wciąż pozostając osobistą niewolnica hutta.
Przez kolejnych sześć lat Orinea sumiennie wspierała Vegę w jego interesach, z czasem nawet zastępując go na kilku spotkaniach z pomniejszymi bossami. Jej pozycja z czasem umacniała się, podwładni Vegi zwracali się do niej o pomoc w nadziei, że wystawi się za nich u hutta. Mysz tutaj też pokusił się o własny komentarz sugerując, jakoby to Orinea celowo zaczęła izolować Vegę od swoich siepaczy i kontrahentów. Ostatecznie to ona zaczęła załatwiać większość jego spraw, będąc na bieżąco z wszystkimi jego inwestycjami.
W końcu gdy zaczynała dziewiąty rok swojej niewoli zbuntowała się przeciwko huttowi Vedze i go zabiła. A jako, że od dłuższego czasu jego pracownicy i wspólnicy mieli do czynienia z nią to zaakceptowali ten stan rzeczy. Wtedy to też Orinea porzuciła swoje imię i przyjęła nowe - Morrigan.
Dalsza część notatek Myszy dotyczy ostatnich pięciu lat jej życia, podczas których stopniowo zaczęła rozszerzać działalność przejętą po martwym huttcie. Były tam więc informacje o małych konfliktach ze słabszymi gangsterami, lista zamachów, wymuszeń, szantaży, wykaz zdradzonych przez Morrigan osób itp. I tak wszystko aż do dnia dzisiejszego.

Throul - 2012-03-25 16:13:13

"Boże, czy naprawdę jestem aż yaki szalony?" - pomyślał a głośno zaś rzekł.
- Dobrze, już dobrze. Ja będę się tłumaczył dokładniej. Ty przekaż tylko proszę tè wiadomo§ć. Nic więcej.
Poprzeczutaniu wszystkiego do końca schował notes do kieszeni. Lepiej mieć te dane pod ręką.
- Wiesz jak mógłbym się wkręcić do organizacji Morrigan? Mógłbym zdobyć jeszcze trochę informacji. Potrzebuję jednak twojego wsparcia. Mam nadzieję, że masz na tyle dobre plecy by mi pomòc.

Moc - 2012-03-25 16:24:28

W opinii Myszy to był bardzo szalony, no ale on też za bardzo odwagą nie grzeszył. Preferował taki trochę szczurzy tryb życia, tu podsłuchać, tam coś się dowiedzieć, a gdy robi się gorąco to spieprzać ile sił w nogach.
- Dobra, dobra
Pisnął chadra-fanin grzebiąc w swojej lodówce. Wydobył on jakąś kiełbasę, kawałek sera a z szafki wyjął bochenek chleba. W czasie gdy T'kul czytał informacje zapisane w cyfronotesie to Mysz przygotował sobie kanapkę i zjadł ją. Przejrzenie wszystkich informacji troszkę trwać musiało, bo wcale mało ich też nie było. Kilkanaście stron tekstu.
W końcu pau'anin skończył i wtedy kompletnie zaskoczył Mysz swoim pytaniem.
- Ty głupi? Po co ty chcieć tam? Jak ona cie poznać to ty trup.
Dla podkreślenia swoich słów przejechał palcem po swojej szyi. Największym problemem na jaki natrafią był fakt, że T'kul był chyba jedynym pau'aninem w promieniu kilkunastu kilometrów i już o nim plotkowano na ulicach. Swoją akcją zwrócił na siebie uwagę, przez co wszelkie próby wepchnięcia go do organizacji Morrigan były z góry skazane na porażkę. Jakby jeszcze był człowiekiem to można by coś pokombinować. Jednak rasa wszystko komplikowała.

Throul - 2012-03-25 17:50:16

No, szczurek w końcu zgodził się przekazać wiadomość Mistrzyni.
- Tylko bądź ostrożny. Nie chciałbym żeby cię zabili. Ja to co innego.
Wtedy Mysz zadał pytanie.
- Muszę wypełnić misję i dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Nie boję się śmierci.
Stwierdził w zakłopotaniu drapiąc się po potylicy.
- Śmierć to kolejna ze ścieżek jaką podążamy w Mocy.
Dodał sentencjonalnie niczym Mistrz Yoda. Zaraz po tym zaśmiał siè z tego poròwnania.
- Sądzę, że mój wybryk możnaby wykorzystać. Morrigan już zapewne wie o mojej obecności. Może da się skusić by przyjąć w szeregi swojej organizacji niezadowolonego z swego Mistrza pewnego pau'ańskiego sitha. Słuchaj. Chcę by w miarę Twoich możliwości wiadomość, że pewien sith chce dołączyć do jej organizacji dotarła do Morrigan. Wiem, to ryzykowne, ale tak trzeba. Znaleźć mnie będzie można w Spalonym Ewoku.

Moc - 2012-03-25 18:57:30

Wzmiankę o ostrożności Mysz puścił mimo uszu, bo dobrze wiedział jak się kontaktować z mistrzynią Jedi bez zwracania na siebie większej uwagi. Za to dalszy wywód pau'anina wywołał u niego dreszcze rozchodzące się po całym kręgosłupie.
- Ty śmierć nie bać. Ja tak.
Chadra-fanin nie był przekonany do plany T'kula. Nie był też chętny by uczestniczyć w tym szaleństwie, bo obawiał się, że go powiążą z tą sprawą i skończy bardzo marnie. Mysz przeżył tyle czasu bo nie pchał się innym na widok, a mistrzyni Fer'nir zawdzięczał życie, więc dla niej mógł ryzykować. Ale dla nikogo więcej.
- Ja nie pomóc. Ty chcieć śmierć, twoja biznes. Nie mój. Wszyscy wiedzieć o twój scenka w Ewok. Łowcy Nagród polować na ty, Oni cie zabrać żywy albo martwy.
Starał się jeszcze przemówić mu do rozumy by po prostu zwiewał stąd. Bo to nie były żarty.

Throul - 2012-03-25 19:10:43

- Ech...
Westchnął ciężko zawiedziony szczurkiem i jego odpowiedzią. Sądził, że otrzyma pomoc w wykonaniu misji. Nic z tego.
- Nie mogłeś tego wysłać Mistrzyni?
Zezłościł się na szczurowatego. Nie misiałbym się fatygować.
- A z resztą co ty wiesz o poświęceniu?
Zmierzył go pełnym pogardy spojrzeniem.

Moc - 2012-03-25 19:17:03

Szczurek pokręcił przecząco głową.
- Główna sieć kontrola przez hutt. Dłuższa wiadomość ich uwaga.
Żeby wysłać wiadomość poza planetę potrzebny bł wzmacniacz sygnału. Z reguły każda zamieszkała planeta posiadała tego typu urządzenie, z którym każdy połączyć się mógł. Nie zawsze to było jednak bezpieczne. Drugim sposobem było użycie wzmacniacza z prywatnego statku, a takiego Mysz nie miał. Poza tym kontaktował się z mistrzynią pośrednio, nie bezpośrednio.
Chadra-fanin popatrzył z dołu na T'kula. Jego spojrzenie go trochę przerażało, ale Morrigan i jej ludzie znajdowali się na wyższej pozycji.
- Nie moja walka. Ja tylko przysługa robić. Ty chcieć, ty robić sam. Ja zrobić co ja mieć

Throul - 2012-03-25 19:25:58

- Masz rację. byłoby to nieroztropne.
Potwiwrdził. A że przeraził go? No cóż, czasem i tak bywa. Jednak szczurowaty mógł się przysłużyć sprawie w inny sposób. Informacją. Był tubylcem i znał tutejsze zwyczaje itd. Wystarczyło zapytać.
- Jak sądzisz, czy Morrigan wydała by mnie łowcom nagród gdybym chciał się do niej przyłączyć?

Moc - 2012-03-25 19:31:48

Mysz wolał przebywać w bezpiecznej odległości od T'kula. Nie podobał mu się, jakoś mu tak źle z oczu patrzyło. A to że był Jedi nie znaczyło wiele. Nie w dzisiejszych czasach.
- My tak mówić. Morrigan działać tylko na korzyść Morrigan. Jeśli ona nie mieć pożytek z ty to się ciebie pozbyć.
Chadra-fanin nie potrafił jasno odpowiedzieć, czy ona by go wydała łowcom nagród czy też nie. Ciężko było mu przewidzieć to co ona zrobi, bo dosyć często działała nieszablonowo. Nie jak prawdziwy, dumny gangster.

Throul - 2012-03-25 19:56:12

- Cholera!
Uderzył dłońmi po udach ze złością, że ten szczur znów ma rację niczym Yoda.
- Nie zostało mi nic więcej jak zabrać się z NS i wrócić do domu. Szlag! A miałem spędzić tydzień nie trzeźwiejąc i zabawiając się z panienkami.
Wyciągnął z kieszeni komunikator i włączył go.
- Bzyk! Przekaż wiadomość do misyrzyni, że mam te informacje i muszè uciekać z NS jak najszybciej się da.
W odpowoedzi usłyszał kilkanaście pełnych przejęcia bzyknięć astrodroida. Droid martwił się. I słusznie. T'kul rozłączył się. Teraz zwrócił się do szczurowatego.
- Dziękuję za pomoc.
Położył na stoliku chip ktedytowy na sumę 1000 kredytów. trzeba było trzeba okazać swą wdzięczność.
- Jak sądzisz, czy powrót do hotelu byłby bezpieczny? Muszę zabrać z tamtąd droida i swój plecak. I przydałby się pilot ze statkiem. Wiesz gdzie można takowego znaleźć?

Moc - 2012-03-25 20:02:28

T'kul w końcu pojął powagę sytuacji. Gdyby był człowiekiem to mógłby się ukryć, na NS było wiele miejsc, w których można było po prostu zniknąć, wtopić się w tłum. Jednakże jako pau'anin cholernie rzucał się w oczy komuś, kto miałby go szukać. Taka to już wada pochodzenia z egzotycznej rasy.
- Ja to być winny. I ty uważać. Ja nie wiedzieć co bezpieczne. Ty mieć Moc, coś wymyślić. A pilotów dużo być przy Port Kosmiczny.
W pobliskich kantynach przesiadywało wielu przemytników, więc prawdopodobieństwo znalezienie jakiegoś transportu było duże. Problem w tym by nikt go nie wypatrzył i nie podkablował odpowiednim osobom.

Throul - 2012-03-25 20:19:26

Zamyślił się pocierając dłonią podbródek.
- Gdybyśmy mieli wózek repulsorowy i białe prześcieradło oraz przebranie dla ciebie moglibyśmy się pokusić o przetransportowanie moich "zwłok" do portu kosmicznego i dalej na inną planetę.
- Powiedział cicho, jakby do siebie.
- Gdybym jednak miał łachmany... Mógłbym udawać żebraka. Tak czy inaczej mam problem. I ty też, bo jak mnie tu odkryją...
W wymownym geście przejechał dłonią po gardle.
- Tak czy inaczej musisz mi pomóc.
Stwierdził stawiając sprawę jasno.

Moc - 2012-03-25 20:29:22

Mysz zagwizdał z irytacją i pomyślał - "kogo mi tu do cholery przysłali?" bo pomysł z prześcieradłem i wózkiem repulsorowym był po prostu... porypany. I to zdrowo. Na to by się nawet kretyn nie nabrał a co dopiero ochrona portu kosmicznego. Co prawda T'kul powiedział to bardziej do siebie, jednak chadra-fanin miał sporej wielkości uszy, przez co miał o wiele bardziej wyczulony słuch.
- Ja już pomógł. Ja dać dane, ja cie ostrzec. Ty sobie radzić sam
Upierał się przy swoim, bo nie chciał się angażować w to bardziej. Pau'anin odstawił komedię z sithem to teraz niech sobie radzi sam.

Throul - 2012-03-25 20:37:46

- Czy ty naprawdę nic nie rozumiesz? Jeśli mi nie pomożesz a do tego mnie tutaj znajdą to w uroczy sposób wyprują z ciebie flaczki. I będzie po tobie. Jednak jeśli tego chcesz...
Obrócił się w stronę lodówki i podszedł do niej. Intensywnie myślał co by tu zrobić. Potrzebuję przebrania. Niczego więcej. Starych śmierdzących łachmanów.

Moc - 2012-03-25 20:46:01

- Ty iść. Ty nie szukać tu nic, ja nie pomóc, ja nie mieć nic.
Odpowiedział po raz kolejny Mysz, który po prostu nie chciał mieć z tym nic wspólnego. Spełnił prośbę mistrzyni Fer'nir i odszukał informacje na temat Morrigan. Miał je przekazać Jedi, który przybędzie na Nar Shaddaa. Zrobił to. Nie jego wina, że ten dureń narobił sobie wrogów w sposób dosyć widowiskowy. On nie mógł pomóc. Nie chciał pomóc.
Gdy pau'anin ruszył w kierunku jego lodówki to chadra-fanin szybko doskoczył do niej i zagrodził mu drogę. W tej chwili różnica wzrostów nie bardzo się liczyła.
- Ty iść. My skończyć. Ty radzić sobie sam

Throul - 2012-03-25 20:53:18

- Niech tak będzie.
Wyciągnął z kieszeni zabrany od szczurka notatnik. Wpisał coś do niego a potem schował  z powrotem do kieszeni.
- Jeśli mnie złapią to w notatniku znajdą Twoje dane. Pseudonim i rasę. Wiesz zapewne co to oznacza?
Podszedł wolno do wyjścia będąc jednak czujnym na jakikolwiek atak szczurka. Tacy jak on lubią wbić wibroostrze w plecy. Otworzył właz. W korytarzu wciąż było ciemno. Na to też był sposób. Dobył świetlnego miecza. Aktywował go i idąc korytarzem w stronę zaułka oświetlał nim sobie drogę.

Moc - 2012-03-25 21:06:36

- Ty sie wynosić. Ty sie cieszyć, że ja przysługę winny być
Gdyby nie fakt, że mistrzyni fer'nir uratowała Myszy życie, to by T'kula bez większych oporów po prostu sprzedał. On nie pomagał Jedi ze względów ideologicznych tylko prywatnych. A to też może kiedyś się skończyć. W każdym razie chadra-fanin z miejsca się nie ruszył, a kiedy pau'anin wyszedł to tylko pośpiesznie zamknął za nim właz i pozostał w swojej kryjówce.
Tymczasem na zewnątrz w zaułku panował spokój, więc bez problemu można było opuścić kryjówkę Myszy i gdzieś zwiać.

Throul - 2012-03-25 21:16:40

Opuścił więc kryjówkę Myszy z czystej złośliwości kopiąc lekko w klapę wejściową do tunelu. Zaczął grzebać w śmietniku w poszukiwaniu czegoś przydatnego, co pomoże mu niepostrzeżenie dotrzeć do hotelu.

Moc - 2012-03-25 22:01:57

W śmietniku było sporo różnych odpadków, stare konserwy, resztki jedzenia, potłuczone szkło, podniszczone pojemniczki, kawałki różnych tworzyw sztucznych, trochę szmat itp. Generalnie mało przydatne rzeczy, bo wszystko co miało jakąkolwiek wartość lub przydatność było od razu konfiskowane przez miejscowych meneli i żebraków. Kilka szmatek T'kul może i znajdzie, ale śmierdzieć będą strasznie.

Throul - 2012-03-25 22:15:30

I o to chodziło. Znaleźć najbardziej śmierdzące szmaty jakie tylko się da. Śmierdzący menel raczej nie zainteresuje nikogo. Wybrał więc to, co na niego pasowało, w co mógł się ubrać. Pół twarzy i głowę też przewiązał szmatami. Coraz bardziej wkurwiało go to, że będąc jedi musi się ukrywać a wszelkiej maści tchórze boją się jedi pomóc. Mieczem świetlnym uszkodził klapè do wejścia od tunelu a na ścianie wygrawerował ostrzem duży napis "MYSZ"8 i strzałkę w kierunku tunelu. To była jego zemsta. Srał na to czy mu się za to dostanie czy nie. Podjął decyzję. Rezygnuje z bycia Jedi, rycerzykiem muszącym się ciągle ukrywać. Przygarbił się i ukrył zdeaktywowany miecz przy pasie pod łachmanami i kulejąc ruszył w stronę hotelu.

Moc - 2012-03-25 22:22:29

Nikt mu w drodze nie przeszkadzał, faktycznie ludzie omijali go szerokim łukiem, łachmaniarze byli po prostu niewidzialni.

GotLink.pl