ED - 2011-11-19 16:49:02

Essokon był średnio znaną ale z wielu względów cenioną firmą produkująca statki rodzinne i kurierskie na podzespołach nubianów. Marka rozprowadzana przez gildię kupiecką. Mieścił się w ostatnim kwadracie sekcji cywilnej, na wystawie było zawsze kilka modeli. Essokon sprzedawał małe statki, średnie na zamówienie, dlatego też łatwo było zmieścić w salonie co najmniej kilkanaście pięknych lśniących maszyn w różnych kształtach, mających jednak jedną wspólną cechę – dzioby w kształcie tępych grotów.

ED - 2011-11-19 16:52:39

*Ed nie wybrał tego salonu dlatego ze statki mu się podobały, czy uważał je za lepsze, lub w lepszej cenie. Essokon był typowo cochrelowski, rat udzielał przez banki klanu bankowego i żadne inne. Raty właściwie nie były zbyt korzystne dla klienta, ale za to można było wziąć statek od ręki, co nie zawsze było możliwe w przypadku „nówek”.
Edzio zapowiedział wizytę choć nie musiał. Na placyk, na którym stało kilka modeli, podlecieli swoją „osobistą” taksówką.
Edzio zlazł z platformy, zaczekał na Missay, by razem  nią podejść do wyeksponowanych przy wejściu maszyn*

Missay - 2011-11-19 17:19:50

Większość drogi pytała go o pismo. O myślenie, o to jak to działa i tak dalej. Była bardzo ciekawa tej nowej formy zapamiętywania. I ambitna, chociaż nauczenie jej pisania i czytania byłoby piekielnie trudne ze względu na sposób myślenia, wykorzystywanie mózgu i brak styczności ze słowem pisanym.
Ale gdy dotarli na miejsce zapomniala o temacie. Urga to by tutaj miała używanie. Ale Missay także, bowiem zachwycona zaczęła oglądać statki. Wiedziała już, że tym się lata między światami.
- My tym lecieć?
Spytała oglądając dziób jednego z nich.

ED - 2011-11-19 17:26:32

*Tym bardziej dla Eda, który nie miał warunków fizycznych do takiej nauki – nie wetknie jej długopisu, nie narysuje literki czy innych pomocy. No ale też był ambitny. Przy pomocy czyichś rąk mógłby spróbować. Ale nie ma co planować, zwłaszcza ze teraz, zsiadając z platformy, spodziewał się że Missay poleci z Aru. W oczach Eda to on był tym złym, nerwowym, trudnym do zrozumienia, ciągającym po nudnych, stresujących miejscach i z wiecznymi wymaganiami.
Teraz Ed zatrzymał się przy wywieszce z parametrami statku który oglądała Missay*
”Czarci pazur”, no piękną nazwę mu nadali… tym? Niiee, ten nie jest dla nas. To znaczy dla was. To będą statki dla was. Lub raczej dla nich, dla Aru i Cersi *Kupowanie statku dla Miss nie miało sensu. No ale dostała biżuterię!*

Missay - 2011-11-19 17:39:58

Rozejrzała się po innych statkach. Wiedziała, że nie ma wiele do gadania bo się na tym nie zna, to nie jej świat. Ale podniosła w końcu spojrzenie na Edzia.
-Edward....
Zaczęła cicho, speszona i trochę nerwowa. Teraz to ona zbierała się na odwagę. Może miejsce nie było dobre ku temu, ale cóż poradzić. Nie miała wyczucia chwili.
- Ja by chciała z Ty i Urga.
Wydusiła w końcu z siebie.

ED - 2011-11-19 17:44:43

*Edzia to wyznanie odciągnęło od oglądania tabliczki. Z lekkim zgrzytem poderwał łeb wiec i spojrzenie i popatrzył w twarz Missay. I jakiś czas milczał. Doszukiwał się oznak jakiegoś przymusu, niezdecydowania, tego, że ktoś (np. Aru) zmusił ją do tego, by zgodziła się  zostać z Edem. I tak coś, co by go w innej sytuacji bardzo ucieszyło teraz stało się powodem dużej podejrzliwości. Ale na szczęście po Edzie nie widać tak skomplikowanych rzeczy.
Na chwile zapomniał po co tu przyszedł, i dwoma ciężkimi człapnieciami ustawił się przodem do dziewczyny*
Dlaczego wybrałaś nas, a  nie jego? *zapytał a głos miał bardzo łagodny*

Missay - 2011-11-19 17:55:01

Dobrze, że nie widziała tego, co Ed sobie myślał, bo poczułaby się pewnie odtrącona, może niechciana. To była trudna decyzja dla niej i nie chciała niczego, co by ją kwestionowało. I tak nie była pewna czy jeszcze może zostać z Edem. Choć na pewno miłym gestem było wspomnienie też o Urdze.
Pytanie wymagało od niej namysłu i doboru słów, ale w końcu się odezwała.
- Zahak tu inny. Na Dagobah inny. Po wypadek inny. Ja lubić on, ale on dziwny. Mało rozmawiać z ja. Nie pokazać świat, a był mówić on pokazać.

ED - 2011-11-19 18:03:24

*Ed tez często czuł się odtrącony, inny i gorszy, dlatego nie uwierzył, ze Missay sama z siebie mogła zechcieć z nim zostać, ale minie trochę czasu, Ed to przerobi, zaakceptuje i będzie się cieszył. Już teraz zaczynał – cichutkie pomrukiwanie, pochylanie łba żeby go poglaskać*
Dobrze… *mruknął krótko, co bez dwóch zdań oznaczało zgodę*

Missay - 2011-11-19 18:06:16

Nie spodziewała się napadów radości i euforii. Starczyło jej pomrukiwanie i zgoda. Uśmiechnęła się i wyciągnęła rękę by go pogłaskać. Powiedziałby kto w sklepie, że to ona jest tą bogatą. Ale oni wiedzieli, jak to jest, i wystarczy.
- Dziękować.
Odezwała się gdy go pogłaskała i już cofnęła rękę. Pamiętała, że przyszli tu po coś i nie chciała przeszkadzać.

ED - 2011-11-19 18:19:53

*Wszystko by pasowała. Milionerka z ochroniarzem. Milionerkom można nosić patyki we włosach i prowadzać się z egzekutorami, a nawet je głaskać. No ale w tym konkretnie sklepie już wiedzieli kto przyjdzie, i nie doszło do takiej Pomyski. W końcu ktoś odważył; się do nich wyjść. Był to chudzielec z pociągłą głowa i małymi czarnymi oczkami. Przedstawiciel rasy muun. Może nawet kuzyn ich recepcjonisty…*
Dzien dobry…eee… państwu… *popatrzył tak po nich. Głownie na Eda, ale na Missay też. On to z kolei pomyślał zapewne ze Missay poleciała na kasę Edzia, z resztą nie ona jedna bo wcześniej Edzia widywano z innymi babami, a jedna z nich to nawet ślepa była.
Wstrętne babiszony, my faceci tacy nie jesteśmy – pomyślał sobie, w  duchu już zacierając  ręce na myśl o prowizji za sprzedaż statku, a może nawet jakąś premię… a może jakby się tak temu całemu Edziowi podlizać, to by coś ekstra wpadło? A może on jednak woli chłopców? Albo chociaż nie ma nic przeciwko…
Muun uśmiechnął się niemal na całą szerokość głowy*
Jestem Kart Moko, mogę w czymś pomóc?
*Ed Odwrócił się ku niemu od niechcenia i nie zamruczał. W tym przypadku niezamruczenie było bardziej wymowne, niż jakikolwiek inny dźwięk*
Tak... statek ma być szybki, ekonomiczny, wyposażony, ma mieć dobre silniki manewrowe i zwrotność. Nie może mieć w sobie mieszkania, co najwyżej pomieszczenie socjalne. Maksymalna wysokość dwa metry. Ma się mieścić do średniego frachtowca. A drugi to myśliwiec, dwu – trzyosobowy. Wyposażacie statki w uzbrojenie?
-Nie, sir, Essokon produkuje wyłącznie jednostki cywilne…
*Bardzo dobrze…[/i]
*wymruczał Ed i spojrzał na Missay, jakby pytał: a ty co o tym myślisz? Tymczasem muun przemówił*
Pokaże państwu co mamy… *I ruszył w kierunku wejścia do salonu*

Missay - 2011-11-19 18:28:29

Dopiero byłby śmiech, gdyby tutejsze "elity" podchwyciły modę na noszenie we włosach egzoszkieletów.
Dla niej przedstawiciele innych ras wyglądali w ramach danego gatunku prawie tak samo. Nie przywykła do takich istot i musiało minąć trochę czasu by się nauczyła ich rozróżniać inaczej niż po ubraniach, czy bardzo charakterystycznych elementach. Także dla niej ten muun, był tym samym, który pracuje w recepcji, tylko inaczej się ubrał.
Ale milczała, przysłuchując się tej rozmowie z niezrozumieniem w oczach. Same techniczne rzeczy, słowa, których nie znała. Temu też nie wyraziła się, gdy Edzio na nią popatrzył.
Odezwała się dopiero gdy ruszyli.
- Edward, czemu on mówić imię, jak my go znać z szałas?
No i wydało się, że dla niej oni wszyscy wyglądają tak samo.

ED - 2011-11-19 18:34:20

*Gorzej by było jakby podłapały paradowanie bez górnej części garderoby, tym bardziej ze zdecydowana większość raczej nie miała czego pokazywać…
Muun najwyraźniej udał ze ich nie słyszy*
Bo wiesz… to nie jest ten sam, to jest jego taki… daleki brat… *Ed zaczął tłumaczyć, szeptem, i przekrzywiony dziwnie, bo próbował się konspiracyjnie do Miss nachylić w ruchu. Weszli do pomieszczenia, dużego, pustego, z ładnie wyłożonymi boazerią ścianami na których wisiały wielkie plakaty statków w antyramach. Stało tu tez kilka jednostek i… jeszcze dwóch muunów. I Muunka! Oto się Miss przekona, ze więcej jest tych gości z recepcji*

Missay - 2011-11-19 18:38:46

- Aaaa... ja rozumieć.
Uśmiechnęła się, jak zawsze, gdy coś rozumiała.
W kolejnym pomieszczeniu pewnie by poszła oglądać obrazki na ścianach, bo tym dla niej były plakaty statków, ale zatrzymał ją widok istot żywych.
- Oni wszystko plemię?
Spytała cicho, bo podłapała, że tak trzeba mówić gdy się pyta o innych.

ED - 2011-11-19 18:52:34

Tak, oni plemię *i Ed odszeptał, czyli coś w tym było. W tym mówieniu cicho. Ale kiedy To powiedział, to już się odsunął, i nawet mruknął, kiedy spoglądał na statek. Ten był większy, choć stał w pomieszczeniu. Musiał być wiec droższy. Był zbyt duży, by Ed ogarnął go jednym spojrzeniem ze swoim wąskim polem widzenia, wiec musiał trochę łbem pokręcić. Statek był za mały by zmieścić Eda na stojąco, na leżąco było to możliwe o ile pilot zechciałby dzielić się z nim pomieszczeniem które służyło zarazem za jadalnie, sypialnie i toaletę. Dobry statek wycieczkowy dla małżeństwa, ale nie za wygodny dla tułacza po galaktyce. I to chciał Ed osiągnąć. Nie miał w intencji fundowania Arutkowi narzędzia do dziadzienia się po galaktyce…*
S-22 „Berty”, stateczek wycieczkowy optymalny dla dwóch osób. Jest wyposażony we wszystko, wiec tylko wsiadać i lecieć. Pali niewiele, jest ładny, gwarancja na 15 lat…
Missay, podoba ci się ten? *Edzio nieładnie się zachował, przerwał panu, bo chciał poznać opinię kogoś kto się w ogóle nie zna…*

Missay - 2011-11-19 19:04:30

Ucieszyła się, bo trochę zrozumiała z tego co mówił muun. Ale bardziej skupiała się na samym statku. Ale Edzio ją zaskoczył pytaniem. Zawiesiła się więc przez moment.
- On ładny. Błyszczeć, i ładne to.
Pokazała mniej więcej na dziób. Podobały się jej takie kształty. Ale wszystkie statki wyglądały dla niej bardzo podobnie.

ED - 2011-11-19 19:11:01

świetnie. Nie ma co przciągać, bo musimy jeszcze zaczepić o jedno miejsce… weźmiemy tego, i standardowy myśliwiec. Nie musze oglądać, wazne żeby był na teraz, nie na zamówienie. Z podprowadzeniem obu do hangaru A. Albo nie, myślica do A a tego dużego, „Berty” do C. Do myśliwca poproszę jakiegoś dobrego autopilota… Miss, podaj panu tą teczkę ze zwierzakiem…*Podeszli sobie do stanowiska z biurkiem, gdzie zdziwieni tym ze Ed się nie targuje i nawet nie pyta o cenę (choć Essokon miał statki dość takie to jednak one są nowe) już wyciągali odpowiednie papiery*
Proszę obciążyć moje konto

Missay - 2011-11-19 19:29:07

Miss była ciekawa czym oni polecą, ale nie pytała.
Gdsy Edzio się do niej zwrócił, zajrzała do torby i wyjęła teczkę ze zwierzątkiem. Podała ją i odsunęła się niepewnie.
- Czemu dawać szaman?
Spytała szeptem, ale stali przecież tak blisko, że i tak każdy by usłyszal.

ED - 2011-11-19 19:35:21

*No i usłyszeli,. bo po sobie popatrzyli. Narkotyki jakieś czy coś ten szaman? Edzio nie wydawał się poruszony ich poruszeniem*
Oni tylko zobaczą.
*I rzeczywiście, otworzyli i zaczęli oglądać szamana. Było tam pare zaświadczeń o dochodach, jakieś tam dokumenty z firmy i wszystko, co wymagane było do wzięcia statku na rachunek.*
Jeszcze dokument tożsamości…
*poprosił muun zza biurka, wiec Ed pokornie pochylił działo*
Miss, z  tyłu jest kieszonka… otwórz *Może nie do końca kieszonka, ale za paskiem na prawym dziale było przyspawane zamykane pudełeczko. Kiedyś, jak Ed jeszcze nie był przy kasie, było tam pudełko po papierosach w którym Ed nosił dowód tożsamości*

Missay - 2011-11-19 19:48:56

- Po co?
Kolejne pytanie szeptem, o to czemu mają patrzeć na szamana. A kiedy poprosił, obeszła go, bo stała po lewej stronie i zlokalizowała obiekt, który mógł być "kieszonką". Słowo obce, ale domyślność zadziałała. Znów musiała się nagłowić jak to otworzyć, ale dała radę i wyjęła plastikową kartę. Bo już wiedziała, że jak coś otwiera, to ma dać to, co jest w środku.
Ale nie oddała tego muunom, czekała na wyraźną prośbę Eda. Bo to w końcu coś jego, więc nie da od tak. Za to przyjrzała się jego dowodowi i dotykała plastik ze zdziwieniem odkrywając wypustki na jego powierzchni.

ED - 2011-11-19 19:56:44

Bo tam są informacje o mnie. Tak jak ci mówiłem: oni nie wierzą, ze ja mam coś w zamian za te statki. Sama zobacz, przyszliśmy tu bez niczego… Oni zobaczą i szaman im powie. W literkach *Powagi sytuacji Ne wytrzymała podsłuchująca ich trochę muunka, bo zaśmiała się, zaciskają ręką usta. Domyśliła się ze Missay jest „z prowincjonalnego świata”.
Dowód zaś miał wymiary standardowe, wiele oznaczeń i kolorów, wypustki, wytłoczone literki i zdjęcie Eda. Ten mały prostokątnym był powodem wielkiej dumy właściciela. Dowód, ze nie jest droidem*
Super, podaj im. Nie zabiorą…

Missay - 2011-11-19 20:11:52

Musiała przetrawić informację, w czym przeszkodził jej stłumiony smiech. Obróciła się i spojrzała na tamtą, a potem na Edzia i na dowód. Zobaczyła zdjecie i znów porównała je z oryginałem. Dopiero po chwili namysłu podała dowód sprzedawcy.
-Edward, ja też mieć taki szaman w pudełko?

ED - 2011-11-19 20:20:16

Nie, ty jeszcze nie masz, ale jeśli chcesz to wyrobimy… *Edzio w końcu przechylił łeb w jej stronę całkowicie. Wcześniej tylko trochę, i chyba jej nawet nie widział.*
Poproszę o… eee… podpis… *wyjąkał muun jakby przepraszał jednocześnie z wypowiadaniem tego zdania, bo wiadomo – Ed nie miał rak, nie było to tajemnica, to widac, wiec jak się podpisze. Ed najwyraźniej jednak nie poczuł się urażony, i zaczął reagować, jeszcze nie skończywszy nawet mówić do Miss*
Tylko nawet jeśli będziesz miała szamana w pudełku, to nie znaczy, ze dadzą ci statek, bo szaman mówi zawsze prawdę. A ty nie masz pieniędzy…
*Ed lekko odchylił w bok działo, i od wewnętrznej strony cofnęła się zapadka, a z niej wysunęło się coś przypominającego głowicę z wieloma schowanymi w niej ramionami. Jedno się aktywowało. Było cienkie jak długopis i długie na pól metra, więc z Edowego ramienia wystawał teraz długi szpikulec. Ale nie był ostry. Na końcu znajdowała się pieczątka. Chwile namierzał – musiał ustabilizować obraz, wyostrzyć, zobaczyć, gdzie ma się podpisać. Ale pomogli mu – pokazali długopisem, i wtedy Edzio pach – i pieczątka jest. Podpis postawiony*

Missay - 2011-11-19 20:47:45

- Ja by chciała mieć taki szaman.
Zaraz pewnie by się pewniej czuła, mając jakiegoś tutejszego szamana w literkach. Nie do końca jeszcze rozumiała co to są pieniądze, ale już wiedziała, że tutaj jest handel wymienny, i jedna strona musi dać zawsze określone przedmioty. Temu już nie pytała o pieniądze, tylko pokiwałą głową. To dobrze, że szaman mówi prawdę.
Chciała jeszcze o coś zapytać, ale Edzio wysunął pieczątkę. Dla Miss to wyglądało jak robak wychodzący z niego. A robaki w ciele to zły znak.
- Robak! Źle dużo. Duchy gniewają!
I się odsunęła mrucząc coś i wlepiając ślepki w bogu ducha winną pieczątkę.

ED - 2011-11-19 21:03:40

*Ed musiał jeszcze przypieczątkowac kilka razy, w sumie 5 albo i 6, by w końcu dać spokój robakowi, a  muunowie – także zdziwieni ale nie aż tak – z ochota wszystko do kupy zebrali. W tym czasie Ed słysząc nowe rewelacje z ust Miss mruknął uspokajająco*
Nie denerwuj się, to nie jest robak. No Chodź, obejrzyj sobie. To nie robak, to jest część mnie. Ty masz palce, ja nie mam, mam wiec kilka takich drobnych narzędzi *celowo nie użył słowa „bajerów” choć miał go już „na końcu syntezatora”*

Missay - 2011-11-19 21:16:23

Cały czas patrzyła nieufnie i podejrzliwie. Bo i jak inaczej miało to dla niej wyglądać?
Wyjaśnienia jednak jakoś do niej przemówiły i nawet podeszła, żeby to obejrzeć. Gdyby wiedziała o urgowych akcjach z robakami, to dopiero byłby śmiech. A tak obejrzała dokładnie, nawet odważyła się dotknąć. I kiedy się przekonała, że to nie jest w dotyku jak robak, to się uspokoiła.

ED - 2011-11-19 21:21:24

*W dotyku było jak cały Ed. Poza tym Ed miał nad tym władze. nie taką jak ludzie nad palcami, ale miał*
Widzisz? Ja mieszkając z Urgą miałbym mieć robaki, nie, to niemożliwe. Ona mnie odrobacza na bieżąco *Na pewno czasem przypałęta się jakiś owad. jakiś pająk po Edzie lezie, to Urga go zje i już. Kiedy „robak” był już zbadany, Ed wciągnął go z powrotem i nie było sprawy. Choć jak sobie wyobraził co dla Miss to mogło znaczyć… ze się ciało psuje i robaki łażą. To rzeczywiście bardzo źle.
Edzio jeszcze zamruczał i poderwał się energicznie, żeby pokazać że jest zdrowy i czuje się świetnie, ale w reakcji na tą demonstracje wszyscy muunowie zapiszczeli ze strachu*
Dobrze… już nic. jak się umawialiśmy. Proszę odstawić statki, a  karty dostępu przesłać kurierem do mnie do Hassy. Dziękuje *I poszli. Poszli, wyszli*

Missay - 2011-11-19 21:36:51

Nie wiedziała, że Urga żywi się robakami. Zawsze widziała jak ta wcina mięso, albo coś takiego jak ona jeśli jej Aru dał. Ale dobrze wiedzieć, że jest ktoś, kto zje robaki w razie czego.
Sama nie przestraszyła się zachowania Edzia, wiedziała że to było pozytywne mruczenie i ruszanie się. Dlatego zaśmiała się w ten egzotyczny sposób, na reakcję muunów. Mądra, chociaż sama przy byle okazji się obawiała.
Przysłuchała się jeszcze ostatnim instrukcjom i wyszła z nim.
- Edward, a my czym lecieć? I kiedy ja dostać szaman w pudełko?

ED - 2011-11-19 21:42:25

Jak to czym my lecieć? *Ed dał się ponieść chwili i jakoś tak mu się powiedziało, ale w pelni poważnie i nawet nie zauważył. Udziela się, jakby nie było. nawet trochę przystanął, by na nią popatrzeć*
W sensie czym opuścimy Hypori? Nie wiem, czymś… coś się znajdzie. Ale to będzie większe, wygodniejsze, nie bój się. Ja kupiłem taki, żeby Aru przestał wałęsać się po galaktyce, a  gdzieś się osiedlił, znalazł plemię, które się nim zaopiekuje i takie tam. Chociaż obawiam się, ze on sprzeda ten piękny stateczek i znowu kupi jakiegoś rzęcha… A szamana to ja złożę wniosek i wyrobimy. Będziesz miała i w plastiku i w pudełku. A właśnie… *I zatrzymał się, ustawiając tak by zasugerować dowód umieścić w kieszonce…*

Missay - 2011-11-19 21:44:53

- Czemu Ty kupił dla Zahak, a dla Ty nie?
Spytała przemilczawszy fragmenty, których nie zrozumiała.
Sugestię jednak pojęła i podeszła by schować dowód do kieszonki.
- A my pójść po szamana dzisiaj?
Spytała zamykając pudełeczko. Widać się napaliła na to.

ED - 2011-11-19 21:51:19

Bo ja mogę sobie kupić statek kiedy będę chciał, a poza tym już jeden zamówiłem. Ale z daleka, wiec będzie długo leciał. Jest bardzo duży… *Wymruczał, pierwszy raz mówiąc (mrucząc) o „Autodestrukcji” z kimś na Hypori. Poczuł dumę. To był jego statek. Tak jak Missay chciała mieć swojego szamana*
Wiesz co… chyba tak. Pójdziemy do sklepu, kupimy teczkę… czyli pudełko, i w domu napiszemy dla ciebie szamana *sposób w jakim mówił sugerował, ze Ed i Missay zrobią to sami. Jak będą współpracować to im się uda. Widac było ze Ed czuje się przy niej pewnie i że wierzy, ze duzo jej można wytłumaczyć. W sensie, żeby coś zrobiła czego nie zrobi Ed*
Ale najpierw musisz isc ze mną do uzdrowiciela bo sam się boje… *Wsiedli na platformę i polecieli, a  co się stanie dalej – tu już inna historia*

GotLink.pl