Star Wars: Ewok III - Era Imperium

Gra PBF w świecie Star Wars, rozgrywająca się w czasach Młodego Imperium.


#1 2010-08-08 19:57:54

Darven

Oficer Sojuszu

Zarejestrowany: 2010-03-31

Baza cochrelu - Oddział intensywnej terapii

Oddział Intensywnej Opieki Medycznej (OIOM) zlokalizowany w najlepiej usytuowanej części sekcji medycznej bazy cochrelu na Hypori. Oddział ten zajmuje się leczeniem pacjentów w stanie krytycznym. Kadre stanowia głównie lekarze specjaliści anestezjologii i intensywnej terapii, wysoko wykwalifikowana kadra pielęgniarska i fizjoterapeutyczna. Znaleźć tu można także najwyżej klasy droidy i wszelaki sprzęt niezbędny lub pomocny przy ratowaniu życia. Drobna, Cochrelowska jaskinia cudów. Zdecydowanie jedna z najlepszych w gatunku. Najwyższy poziom, najlepsi i najbardziej wykwalifikowani specjaliści, innowacyjny, często genialny sprzęt. Witamy w korporacji!

Offline

 

#2 2010-08-08 20:04:18

Gen. Qymaen

Rebeliant

Zarejestrowany: 2010-02-21

Re: Baza cochrelu - Oddział intensywnej terapii

*Zarazem dające nadzieje ale i jakże smutne pomieszczenie.
Darvena  przywieziono tutaj  i choć każdy z  lekarzy mógłby powiedziec, ze widział już wszystko, ten widok sprawił, ze każdy z nich zwątpił. Jednak wykorzystywali teraz swoją wiedze isprzet do ratowania Darvena.
Teraz był utrzymywany sztucznie przy zyciu. Jego mózg pracował, a  lekarze rozważali próbę wzbudzenia.
Generał powiedział tylko, ze mają ratowac za wszelką cene, nawet jeśli ta cena ma być zatrważająca dla cochrelu jak i samego Darvena.
Musieli próbowaćc uzyskać świadomość, by postanowić, co zrobią dalej*

Offline

 

#3 2010-08-08 20:17:59

Darven

Oficer Sojuszu

Zarejestrowany: 2010-03-31

Re: Baza cochrelu - Oddział intensywnej terapii

*Sklejona, bezkształtna masa, która kiedyś chyba była człowiekiem poddawała się każdemu działaniu. Na tym etapie była to już zdezelowana, szmaciana lalka z umysłem, który nie do końca wiedział, że jest. Darven chyba nie wiedział, że żyje. Na pewno zaś nie był pewny. Co prawda miał nieco tej "świadomości" zwanej mocą, ale było to specyficzną rzeczą i w żadnej mierze nie można było tego porównać z prawdziwymi zmysłami, tym bardziej w stanie Darvena. A stan ten był rozpaczliwy. Nikt zwykły nie miałby najmniejszych, nawet najmniejszych szans na przeżycie tego. Wystarczyłaby cociaż chwila zwątpienia tej istoty i wszystko by się posypało, zawaliło. Koniec życia. Nie ma. Płomień zgasł - tak po prostu - i to koniec. Ale tak się nie stało, nie bylo kapitulacji. Egzystencja się broniła, zapierała nogami i rękoma - byle nie do hadesu. Miala wiele powodów by dać sobie już po prosu spokój, pozwolić zostać tej ciszy już na zawsze... Mimo to, tak się nie stało. To, że ta isota istniała (nawet nie żyła, istniała) przeczyło jakimkolwiek zasadom i nie jeden lekarz w szoku stwierdzi, że to już egzystować nie może. Ale istniało.*

Offline

 

#4 2010-08-08 20:24:17

Gen. Qymaen

Rebeliant

Zarejestrowany: 2010-02-21

Re: Baza cochrelu - Oddział intensywnej terapii

*Dla Darvena top wszystko nie miało znaczenia.
Generał pojawił się na oddziale. Sam niedawno został wypuszczony spod wibroskalpela a jego stan, może ustabilizowany, ale jednak – nienajlepszy.
Wybierał się do Mace’a, ale najpierw postanowił zajrzeć tutaj. Tak wiec teraz w półmroku stojąc nad ciałem, przyglądał się z ta swoją chłodną kalkulacją choc wiedział, ze tu już za duzo nie można wykalkulować. Podniósł reke Darvena, sprawdzając stan, ale kości w środku chrupały. Zaraz jakiś lekarz nie bacząc na status generała, po prostu odgonił go od pacjenta*
Generale… to, co pan widzi, to jest cud
*mówił jeden  lekarzy*
wszystkie układy stanęły. Podstawowe funkcje życiowe są podtrzymywane sztucznie, a wszystko jest jzu w stanie rozkładu, ale trzyma się z powodów całkowicie dla mnie niepojętych.
*Cyborg zmrużył nie okryte opatrunkiem oko, ale nic nie powiedział. Honor nie pozwalał mu mówić tego co mysli w tej chwili*

Offline

 

#5 2010-08-08 20:38:52

Darven

Oficer Sojuszu

Zarejestrowany: 2010-03-31

Re: Baza cochrelu - Oddział intensywnej terapii

*Nie miało. Darven już w żadnej mierze nie żył realnym świecie, on już był w swoim. Nie wiedział co się z nim dzieje, co się stało wcześnie. Jak już było powiedziane - egzystował. To wszystko.*

Offline

 

#6 2010-08-08 20:45:18

Gen. Qymaen

Rebeliant

Zarejestrowany: 2010-02-21

Re: Baza cochrelu - Oddział intensywnej terapii

Medycyna jest bezradna *odezwał się głos za durastalowymi plecami generała. Chuderlawy lekarz wepchał się przed niego, by wejść twarzą w tor wzroku wodza*
czy mamy odłączyć aparaturę?
*generał nie odpowiedział, tylko nadal patrzył na zmasakrowane cialo, cud – jak mówił lekarz.
Cud…
Ostatnio nieźle idzie mi z tymi cudami – pomyślał. Zamknął oczy. a  właściwie oko, ale tylko na chwile*
Nie. Macie utrzymywać go przy życiu, choćby i metoda hibernacji czy karbonizacji. Ma być żywy…
*Odstąpił o krok, a peleryna załoptała.
Medycyna może być bezbronna, ale generał Qymaen nigdy nie jest.
Odwrócił się na pięcie i wyszedł*

Offline

 

#7 2010-08-08 21:09:04

Darven

Oficer Sojuszu

Zarejestrowany: 2010-03-31

Re: Baza cochrelu - Oddział intensywnej terapii

*Jaka decyzja zostanie podjęta, tak też się stanie. Nieświadomy ich dyskusji Darven naturalnie nie miał na to wpływu. Tymczasem...

Otoczona będącym wszędzie oślepiającym światłem postać ubrana również na biało zmrużyła oczy rozglądając się* Halo! Czy ktoś mnie słyszy? *Głos potoczył się echem, odpowiedzi nie było.* Ja wiem, że to musi być wyjątkowo głupie pytanie, ale - przepraszam, że ewentualnie niepokoje - ja martwy jestem? *Cisza. Człowiek usiadł na kamieniu, który się pojawił dosłownie znikąd. Westchnął.* Tu musi być tak oślepiająco biało? Jesteś moim umysłem, wyobraźnią, mną chyba. Musisz wiedzieć, że nie lubię światła! *Ponownie westchnął.* Jestem tym, który jest tym, który się nazywa jak się nazywa! *Zagrzmiał jakiś niski głos. No tak. Nie każdy musi być "Darven" - pomyślał człowiek.* A... Aha. Ja nie żyje? *Spojrzał w dół. Każdy zawsze patrzy w górę, to on w dół. Przecież nikt mu nie zabroni.* Jeszcze nie. *Odpowiedział bas.* Aha...  Tutaj jest mi lekko. Nie czuje bólu. Poza tym, mam takie dziwne uczucie. Ale to chyba pozytywne uczucie. Albo nie czuje nic - sam już nie wiem. *Rozejrzał się. Zrobiło sie ciemniej, mroczniej, gdzieś na horyzoncie miało miejsce wyładowanie elektryczne. Od razu lepiej.* To nie jest twój czas.  *Mruknął Głos. Człowiek pochylił się zrezygnowany.* I ty jesteś mną? Nie potrafisz nic jasnego powiedzieć? Żadnego konkretu? Mogłeś się wysilić! Zrobić coś! Ty irutujący ty! I zgaś to glupie światło! *Nastała ciemność.*

Offline

 

#8 2010-08-16 16:42:39

Gen. Qymaen

Rebeliant

Zarejestrowany: 2010-02-21

Re: Baza cochrelu - Oddział intensywnej terapii

*Było już co najmniej godzinę po lądowaniu statku kursującego na trasie Hypri – Tython – Hypori i generałowi doniesiono informacje i tym, ze oczekiwaniu gość przybył. Polecił, by po oświeceniu go wedle wcześniej opracowanych przez niego wskazówek przyprowadzić go tutaj.
„Tutaj” było specyficznym miejscem – przedsionkiem przed wejściem do OIOMu, przez sterylizujące pole. Do koszmarnego ganku przed domem śmierci.
Jednym, zdrowym okiem wyglądał na korytarz, by dostrzec swojego pracownika ktry zapewne posłuży jako przewodnik dla ślepego jedi, którego dawno już poznał na Widmie, ale nie zapomniał. Nadal doskonale go pamiętał. Jego, jak i jego cichą niezwykłość.
Strzepnął pelerynę.
Denerwował się. Miał prawo. Dla niego nie ma żadnego „nie ma emocji”. Ale swoją drogą miedzy Mocą a prawdą, generał czerpał pewnego rodzaju przyjemnosc z takiej nerwowości. Oczekiwania, tajemniczości i ryzyka.
Co dziwne (a może nie) nie myślał teraz o Darzenie. Tylko o Hakonie*

Offline

 

#9 2010-08-16 16:50:38

Hakon

Mistrz Jedi

Zarejestrowany: 2009-11-29

Re: Baza cochrelu - Oddział intensywnej terapii

*Jeszcze na Tython wszystko podziało się zbyt szybko. Nagle okazało się ze generał zginął, wrócił, ze mistrz Windu jest ranny, ale wyzdrowiał i ze wrocił z zaświatów kolejny rycerz którego skazano na zapomnienie za życia. Moc jest wielka.
Nie powiedziano mu kto to, ale czul, ze ktos mu bliższy niż zwyczajny jedi. Nie czul przemożnej checi wyrwania się spod wszelkiego jarzma i spotkania go. Cieszył się, bo to dobrze, ze zyje ktos bliższy niż dalszy.
I potem przyszła wiadomość o tym, ze życie jest w niebezpieczeństwie. Rozumiejąc decyzje jakie podjęto pozwolił bez szemrania przygotowac się do drogi. Dostał nową szatę godną obrońcy galaktyki, choc zaklinał padawanki co by nie wyrzucały jego starej szaty, bo on jak wróci, to pragnie ją odzyskać.
I tak wiedział, ze wyrzucą, to była już szmata.
Nie ma emocji, jest spokój.
Tak teraz, w spokoju ktoś prowadził go przez pachnące sterylnością korytarze. Wyglądał jak zwykły jego. Kaptur skrywał jego twarz, by nikogo nie straszyła, przez to naprawde wyglądał zwyczajnie. Ot, cichy zakonnik, który już niebawem wyczuwał migotliwą, słabą z powodu malej ilości ciala, ale silną charakterem i osobowością aurę osoby inteligentnej, doświadczonej, choc nie pozbawionej gniewu.
Uśmiechnął się serdecznie pod kapturem*
generale…
*przemowił, kiedy stwierdził, ze jest blisko*
witaj, generale. Dziękuje za wezwanie mnie. To dla mnie zaszczyt móc odpłacić wam pomocą za pomoc
*uwolniwszy się od ramienia przewodnika skłonił się lekko*

Offline

 

#10 2010-08-16 17:10:35

Gen. Qymaen

Rebeliant

Zarejestrowany: 2010-02-21

Re: Baza cochrelu - Oddział intensywnej terapii

*dostrzegł ich wreszcie. Raczej szybko. Mrużąc oko przyglądał się rosnącej postaci w płaszczu. Sposób chodu, sylwetka, kaptur, wszystko składało się na elementy tego jak zapamiętał Hakona. Nawet – a może przede wszystkim – głos i słowa, które wypowiedział.
Naprawdę miły, „ciepły” gość. *
Miło mi cie powitać na Hypori, Hakonie. Jako że życie do którego cie wezwałem jest zbyt cenne by stało się elementem targu, kwestie wdzięczności i rewanżu obgadamy później  twojej osobistej, przytulnej kajucie z niezbędnymi wygodami. Proszę się nie martwić, mistrzu, żadnych pokus… *pochyliwszy łeb zmrużył oko. Wiedział, ze Hakon nie widzi jego gestów, ale jakos samo wyszlo*
Stan jest… jakby to powiedzieć – poagonalny. Właściwie to zaczyna się rozkład. Czy wymagam cudu? Tak, Hakonie, własnie po to wezwałem Jedi. zeby zrobił mi cud. Ale proszę, nie czuj się zobowiązany. Nic ci nie grozi. Nie nie ma do stracenia – to już stracone. Ale może da się cos jeszcze  zyskać

Offline

 

#11 2010-08-16 17:15:32

Hakon

Mistrz Jedi

Zarejestrowany: 2009-11-29

Re: Baza cochrelu - Oddział intensywnej terapii

*Beżowe zęby błysnęły spod kaptura w uśmiechu będącym reakcją na te słowa*
to się nazywa nadzieja, generale *odpowiedział bardzo łagodny glos, ale dopiero wtedy kiedy generał skończył. Chuda, zabiedzona postać okręcona płaszczem podniosła głowę, w cieniu kaptura błysnął kawałek pokrytej szramami brody. Hakon wsłuchał się, w  aurę zza bariery.
I bardzo szybko rozpoznał osobą. Jak pies poznaje pana przez ścianę.*
Pokusy mnie nie zrażają. Jestem jedi. Choć nie mistrzem. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, generale, nie tylko przez potrzebę odwdzięczenia się, ale nawet tylko przez sam wgląd na to, co ślubowałem
*cichy wydech ułożył się w dźwięk cichego zaśmiania się, jakby odpowiadał  coś miłego na spotkaniu towarzyskim*
chce pan przy tym być?

Offline

 

#12 2010-08-16 17:20:13

Gen. Qymaen

Rebeliant

Zarejestrowany: 2010-02-21

Re: Baza cochrelu - Oddział intensywnej terapii

*Ah ta dżedajska skromność. Mógłby choć jeden się ucieszyć z komplementu mianowania ich na wyższe stanowisko, nawet jeśli tylko przez niemnocowładnego ignoranta.
Wpatrując się uporczywie, troche niegrzecznie pod kaptur słuchał i zastanawial się, choć jego decyzji nie zmieni nic*
Nie, planuje być jak najdalej tego miejsca kiedy TO będzie się dzialo.
*Nie chciał urazić. z  reszta Hakon wyglądał na odpornego psychicznie. Po prostu z Mocą za wiele wspólnego mimo wszystko wolał nie mieć. Jak zobaczy jeszcze kilka dowodów, to jeszcze uwierzy…*
Teo, zaprowadź pana. Powodzenia, Hakonie *skłonił się łbem, z przyzwyczajenia, nawet nie myśląc ze jedi tego nie widzi, i odszedł. Dokąd? Byle dalej!*

Offline

 

#13 2010-08-16 17:26:06

Hakon

Mistrz Jedi

Zarejestrowany: 2009-11-29

Re: Baza cochrelu - Oddział intensywnej terapii

Niech Moc będzie z tobą generale. Sugeruje odprężyć się gdzieś w ciszy własnych mysli,a  ja zajmę się myślami walczącymi *pozwolił wiec chwycić się przewodnikowi. Po chwili poczul nieprzyjemne prześlizgiwanie się bariery po ciele i stanął w sali. Sterylny, jak ona. Wszędzie tylko pikanie tych dziwnych maszyn. Zapach leków, cisza i świadomość kotłującego się w uszkodzonej skorupie życia. Wsłuchał się w  salę, we wszystkie formy zycia*
przyjaciele medycy… *odezwał się cicho, podnosząc ręce. Kiedy ściągnął kaptur ukazała się twarz z koszmaru. Bezkształtne pobojowisko. I tylko oczy zawiązane czarną opaską przypominały ze to jest jego twarz* …zrobiliście wszystko co w  waszej mocy, jak nakazał generał. Walczyć aż do mojego przybycia. Ale jeśli on zechce odejść, to żadna medycyna nic tu nie pomoże. Więc weźcie sobie wolne. Ja przez ten czas zajmę się pacjentem *głos był miły, ciepły, łagodny. Jakby pochodzący z  innej osoby, a nie z tego oszpeconego gada, który mimo ślepoty pewnie ruszyl ku łóżku chorego, przy którym stanął. Lecz nie robil nic, czekając az personel wyjdzie*

Offline

 

#14 2010-08-16 17:28:04

Gen. Qymaen

Rebeliant

Zarejestrowany: 2010-02-21

Re: Baza cochrelu - Oddział intensywnej terapii

*Było wielu lekarzy, specjalistów w różnych dziecin, z  których każdy od siebie próbował uczynić cud. Ale byli tylko lekarzami. Zobaczywszy jedi – który dla nich teraz wyglądał jak typowy duchowny który przyszedł modlić się za drogę duszy do raju,. Bo już nic więcej nie pomoże, zrozumieli, ze to już koniec. Wyszli wszyscy, wszyscy milczeniu. Hakon został sam z  Darvenem*

Offline

 

#15 2010-08-16 17:37:02

Darven

Oficer Sojuszu

Zarejestrowany: 2010-03-31

Re: Baza cochrelu - Oddział intensywnej terapii

*Choć byłoby okrucieństwem tak powiedzieć, to jednak akurat teraz "szczęściem" było, że Hakon nie mógł obejrzeć osoby, nad którą miał pracować. Masa bez określonego kształtu, która tylko dla kogoś, kto wytrzymałby dłuższe spojrzenie była człowiekiem. Za wiele się u Darvena nie zmieniło, nie ma sensu powielanie opisów - było źle. Ale człowiek żył, chociaż nie powinien według tych wielkich "zasad" rządzących światem. Jedno jest pewne - gdyby nie moc, na pewno by go tutaj nie było, zginąłby już na pokładzie statku. W prawdzie Hakon nie mógł Darvena zobaczyć zwyczajnie, oczami, mógł mu się jednak przyjrzeć w mocy. Dowiedzieć się więcej. W ten sposób miał możliwość zapoznania się z wręcz paskudnymi obrażeniami i beznadziejnością sytuacji. Generał miał racje mówiąc o cudzie.*

Offline

 
PBF Guild

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi

[ Generated in 0.028 seconds, 7 queries executed ]


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
swewok2.pun.pl internet kurów rynek konkursów sms strona newtext pranie firan i zasłon warszawa