Gra PBF w świecie Star Wars, rozgrywająca się w czasach Młodego Imperium.
Mistrz Jedi
*Rozpoczęło się wież rozstawanie. To znaczy – położenie „kartki” na podłodze.*
Jak dla Eda to jest rozmiar raczej mały a dla Urgi będzie w sam raz *Metr na metr to sporo rysowania. Położył, przykucnął kredkami. Czasem miewał jeszcze dreszcze jak ona tak gwałtownie coś mu zabierała, ale wiedział, ze nie może okazywać strachu, bo to niewychowawcze*
Jaki kolor Urga chce? *Pokazał kilka kredek częścią rysującą ku górze*
Offline
Biznesmen
*Ed radośnie za nim podążał i ustawił się tak, ze po pochyleniu łba patrzył bezpośrednio na obszar roboczy. A Mac mógł przysiąść na jego palcu.
Metr na metr to dla Eda mało, jego stopa miała podobne wymiary. Ale zaczynał na zwykłej kartce i sobie poradził. Póki co nie zamierzał się wtrącać. Chyba ze go Urga zaprosi*
Offline
Zwierzak
Taka już była - czasem gwałtowna, ale nic za to nie mogła. Podobnie jak za swoją budowę i wygląd. Tak się jej zrobiło wedle gatunku i tyle. A teraz prawie piszczała z radości i oczekiwania. I gdy Mac pokazał kredki, to obwiodła je najpierw jednym oczkiem, potem drugim i prawą łapką zabrała zieloną.
- To.
Oznajmiła i sobie usiadła. Obejrzała kredkę, wsadziła drugi koniec do pyszczka, potem ją obróciła kilka razy i przełożyła do lewej łapki. Przycupnęła przy kartce i zaczęła mazać. Póki co sama. Kreski stawiała jedna na drugiej, przecinały się miejscami, były pod różnymi kątami i obrazek ewidentnie uciekał jej w prawą stronę. Po chwili popatrzyła i wzięła czerwoną kredkę i zaczęła nią mazać w środku zielonego. Raz rysowała prawą łapką, raz lewą i wydawała się być na tym bardzo skupiona.
Offline
Mistrz Jedi
*Przysiadł sobie na palcu Eda, skoro można było, i trzymając kredki do wymieniania, oparł drugą rękę pod brodą. Oglądał ten rysunek, który przypominał trochę gwiazdę, trochę mit o stworzeniu galaktyki i trochę nie wiadomo co*
Offline
Biznesmen
*Ed tez patrzył i również był skupiony. na samym patrzeniu. Dla niego takie szybkie rysowanie to coś nieosiągalnego, wiec ledwo nadążał z patrzeniem*
A co Urga rysuje? *zapytał, z nadzieją, ze Urga się nie rozproszy za bardzo*
Offline
Zwierzak
Po czerwonym wzięła niebieski, którym zaczęła robić pionowe kreski przypominające dwa słupy.
- Edo.
Odpowiedziała nie przerywając rysowania. Zielony, czerwony, niebieski Ed, tak jak khlaweczi. Bo w końcu tym dla niej był na początku i najwyraźniej nadal widziała go bardzo kolorowo. Ale w tym rysowaniu nie patrzyła na niego, rysowała z główki.
Offline
Mistrz Jedi
*Mac i tak miał duże oczy, wiec nie widać było jak je wytrzeszczył, ale mały ryjek jak ułożył się w uśmiech, to juz ktoś kto patrzył mógł dostrzec. Siedząc nadal na palcu Eda pochylił się i spojrzał na niego, w górę*
Ed? No zobacz, Urga rysuje Eda
*Jakieś tam podobieństwo było. A przynajmniej nogi były. Bo głowa trochę niepodobna. Niestety znaczenia barw Mac tak szybko nie odgadnie*
Offline
Biznesmen
To ja? *Zdziwił się głośno, i zaraz przygiął nogi by zbliżyć łeb do obiektu rysowanego, czyli przyjrzeć się bliżej. Macowi niczym to nie groziło*
Ja jestem taki kolorowy? *Tez widać nie załapał, dlaczego akurat takie barwy. Mac przecież miał czarną kredkę. Szarej może nie, dlatego kolor niebieski miał racje bytu jako zamiennik. Ale inne?*
Offline
Zwierzak
- Taaaaa....
Przytaknęła, a niebieskie kreski w różnych kierunkach weszły na te zielone i czerwone.
- Edo dushe khlaweczi.
Wyjaśniła nie patrząc ani na jednego, ani na drugiego.
Offline
Mistrz Jedi
*Mac znowu popatrzył w górę, na Eda, który z resztą się nachylił. Podniósł rękę i sięgnął, z nadzieją ze go dotknie, ale chyba jednak za wysoko*
Duże khlaweczi jesteś *Brzmieć to mogło trochę jak „jesteś zabawką”, ale nie o to chodziło. Mac to odebrał raczej jak Ed jest cenny, ważny dla Urgi, ma migające elementy, które ją oczarowują. W końcu samiec w świecie zwierząt im bardziej kolorowy tym atrakcyjniejszy, dlatego Urga rysowała Eda takiego „seksi”*
Offline
Biznesmen
Czy to komplement? *zapytał. Poznawanie punktu widzenia Urgi było ciekawe, i w tym przypadku nie wątpił w szczerość przesłania „dzieła”, czyli ze nie chodzi ze Ed to błyszcząca rzecz do zagarnięcia, tylko ze jest ładny i tal dalej, jak khlaweczi. Choć nie ma co się łudzić - gdyby nie miał khlaweczi w sobie to by Urgi nie poderwał.
A Mac mógł go dotknac siedząc, kiedy ten pochylił łeb. Z tym ze od spodu, tzn w „podbródek”*
Offline
Zwierzak
-Cooooo?
Spytała tym razem przerywając rysowanie. Obróciła się do Edzia i zaczęła znowu memlać kredkę.
Jedne potrzebują diamentów, inne szybkich pojazdów, a Urgę się wyrywało na diody. Ot i tyle. rozwiązanie i tak najtańsze dla zainteresowanego.
Offline
Mistrz Jedi
Ale co co? *Zapytal Mac, bo nie wiedział. Chyba chodziło o słowo „komplement”. Uśmiechnął się skromnie (w sensie – po rodiańsku) do Urgi i jej zdziwienia* Gdzie Ed ma głowę? *zapytał, wskazując trzymaną kredką w kolorze niedocenionym na rysunek Urgi* Gdzie ma oko? Nie wiem, jak nazwać tą część ciebie żeby ona zrozumiała, Edi… *chodziło mu o siatkę, czyli ten czarny element na jego głowie, taki charakterystyczny*
Offline
Biznesmen
Urdzia, cieszę się ze tak na mnie ładnie mówisz *odpowiedział szczerze cały czas pochylony Ed, którego khlaweczi były nieodłączną częścią, wiec Ed był dla Urgi osobnikiem „naturalnie przystojnym”*
Siatka. ona wie, co to siatka *tego slowa często używano przy Urdze w odniesieniu do właśnie tego elementu Eda po którym ona łaziła, wiec wiedziała, przynajmniej teoretycznie*
Gdzie siatka na Edzie? Ale na tym twoim
Offline
Zwierzak
Pokręciła główką i zaterkotała wesoło. Tak po prostu bo się cieszyła, że rysuje i że jest fajnie i że Edzio taki śliczny, i że poświęcają jej uwagę i obrazkowi też.
Po przejściu wyjaśnień spojrzała na obrazek i się zamyśliła dalej obśliniając kredkę.
- Tu.
Zdecydowała w końcu i pazurem uderzyła w to czerwone. Widać albo dostrzegała wokaler Edzia, albo pamiętała jak zapalał wszystkie lampki się robiło też pomarańczowo.
http://desmond.imageshack.us/Himg440/sc … res=medium
Offline