Star Wars: Ewok III - Era Imperium

Gra PBF w świecie Star Wars, rozgrywająca się w czasach Młodego Imperium.

  • Nie jesteś zalogowany.

#1 2016-01-17 16:38:31

Tangorn

Mando

7624051
Zarejestrowany: 2009-11-29

Tangorn Fibal v2

Imię: Tangorn
Nazwisko: Fibal, lecz jest to nazwa aliit do którego należy. Najczęściej przedstawia się jako Tangorn z klanu Fibal.
Rodzina: Ojciec nie żyje, a kobieta z którą powtórnie się ożenił (Tang nie uznaje jej za swoją matkę) mieszka w domu na Mandalore wraz z synem i córką. Tangorn nie miał z nimi kontaktu od dawna i nie uznaje ich za rodzinę (nie są oni Mando). Ostatni raz spotkał się z nimi na pogrzebie ojca.
Frakcja: Mandalorianin
Rasa: Człowiek, karnacja ciemna
Pochodzenie: Mandalore
Wiek: 47
Wzrost: 187 cm
Waga: 86 kg


Wygląd

Tangorn to mężczyzna rasy ludzkiej o ciemnej karnacji (nie lubi określenia murzyn, a za czarnucha jest w stanie odstrzelić komuś jaja, bądź inną część ciała, włącznie z głową). Nie odstaje wyglądem od typowego przedstawiciela swojej rasy – piwne oczy, czarne, bardzo krótko przystrzyżone włosy (uważa, że zbyt długie włosy nie przystoją wojownikowi i utrudniają walkę), lekki zarost. Dobrze zbudowany i umięśniony. Zazwyczaj nosi na sobie zwykłe ubrania (gdy chce pozostać anonimowy) bądź też Mandaloriański pancerz, który na pierwszy rzut oka nie robi zbyt imponującego wrażenia. Na czarnych płytkach można dostrzec wiele zadrapań, smug po strzałach z blastera oraz kilka wgnieceń. W dodatku część elementów została przerobiona by pasować do ogólnego wyglądu, jednak wprawne oko dostrzeże, że jest to składak. Innymi słowy wiele elementów pochodzi z różnych zestawów i ktoś przerobił je by do siebie pasowały. Ktoś złośliwy lub nie znający kultury Mando powiedziałby, że nie stać go na porządny pancerz. Prawda jest jednak taka, że każdy z tych niedopasowanych fragmentów pochodzi z pancerza bliskiej mu osoby, która zmarła zmarła lub została zabita. Taka nakazywała tradycja Mandalorian. Często w czasie bitwy nie mogli oni zebrać ciał swoich poległych, wiec zabierali fragment jego zbroi i potem łączyli ją ze swoją, na znak pamięci i szacunku. Pancerz Tanga był właśnie takim składakiem, chodzącym pomnikiem bliskich mu osób. Nie oznaczało to jednak, że była to kupa złomu.
W każdym razie ze swoim pancerzem nie rozstaje się praktycznie nigdy i jest do niego bardzo przywiązany. Często go modyfikuje i ulepsza, tak by spełniał swoje zadanie w najdziwniejszych warunkach bojowych.
Jego cechą charakterystyczną są trzy długie, cienkie blizny o nieregularnym kształcie, ciągnące się od lewego łuku brwiowego, poprzez cały policzek aż do linii szczęki. Jest to pamiątka po walce z jakąś dziką bestią, która o mały włos nie rozszarpała mu całej twarzy. Te blizny to powód do chluby Tanga i rzadko kiedy je maskuje.
Z kolei pod swoim ubraniem skrywa naprawdę imponującą kolekcję różnorakich blizn. Były ty pamiątki po trafieniach z blastera, cięcia nożem, ślady po pazurach, ogniu, odłamkach itp.
Najnowszą bitewną „zdobyczą”  Tanga jest proteza lewej nogi, zaczynająca się nieco pod jego kolanem. W czasie powstania na Mandalore swoja prawdziwą nogę stracił w wyniku walk na przedmieściach Keldabe.


Zachowanie

Mówiąc o charakterze Tanga trzeba przede wszystkim jasno określić jedną rzecz – to Mandalorianin z krwi i kości. Jest z on bardzo dumny ze swojego pochodzenia i dziedzictwa. I chociaż w swoim życiu popełnił wiele błędów, to nigdy nie żałował tego, jakim człowiekiem się stał.
Tą jego dumę wiele osób nazywa po prostu arogancja i jest w tym sporo racji. Przede wszystkim Tang uważa, że aruetiise są istotami słabszymi i gorszymi od Mando, a ich kultura i cywilizacja po prostu niegodna zainteresowania. Gardzi on osobami, które nie potrafią się bronić ani walczyć z przeciwnikiem, który zagraża np. rodzinie. Jednak nie jest on na tyle ślepy, by skreślać wszystkich obcych – zaprzyjaźnił się z Jenethazą Mavhoniciem, kapitanem CSB i szanuje go jako osobę i jako wojownika.
Ale bycie Mando to nie tylko duma. To również odwaga, którą każdy „cywilizowany” człowiek określiłby mianem głupoty, bo ryzykowanie życia w prawie każdym konflikcie aktem wielkim rozwagi nie jest. W oczach innych Tang uchodzi też za brutala – to też część jego tożsamości. Nie waha się komuś przywalić w łeb, gdy ktoś go wkurzy, czy złamać rękę, jeśli to pomoże mu zdobyć potrzebne informacje. A jeśli jest naprawdę zdeterminowany, to nie cofnie się też przed torturami. Lepiej go więc nie drażnić.
W życiu codziennym Tang jest dosyć gadatliwym osobnikiem, choć trochę marudnym. Jeżeli coś mu się nie podoba to po prostu mówi to wprost, nie szczędząc przy tym złośliwości. Wpędza to go czasem w kłopoty, ale póki co jakoś zawsze udawało mu się z nich wyplątać. Czasem co prawda ugryzie się w język, ale jest to raczej wynik zimnej kalkulacji niż uprzejmości.
Jednakże pomimo powierzchownej gadatliwości to Tangorn jest zamknięty w sobie. Nie lubi opowiadać o swojej przyszłości, o swoich planach na przyszłość… w ogóle nie lubi gadać o sobie. A jeszcze bardziej nie lubi natrętów wypytujących go o to. Wtedy bez wahania takiemu delikwentowi jest w stanie przywalić w mordę. Wiele osób, z którymi miał styczność twierdzi, że jest wiecznie wkurzony, otoczony swoistą atmosferą gniewu. Po części jest to prawdą, w swoim życiu widział tyle okrucieństwa, że stał się na nie niemal nie czuły. Bezwzględny cynik, tak go wielu określa, co mu się podoba, gdyż z takim osobnikiem nikt nie chce mieć do czynienia, no chyba, że ma się dla niego zlecenie. Jest to jednak powierzchowna część jego charakteru i o tej głębszej niewielu wie. Dla swoich przyjaciół i rodziny jest wierny i oddany tak bardzo, że byłby w stanie skoczyć za nimi w ogień, jeśli zaszłaby taka potrzeba. Równie wielka więź łączy go z oddziałami klonów, które szkolił. Martwi się o nich cały czas, bojąc się, że zginą na froncie walki w imię obcej im polityki. Z ich powodu wsadził swoją dumę do kieszeni i przyjął posadę doradcy wojskowego w służbach specjalnych, by stale monitorować sytuację. Dzięki tej posadzie nawiązał odnowił kontakt z innymi szkoleniowcami, m.in. Kalem Skiratą i wspólnie zaplanowali jak wyciągnąć klony z tego bagna. Ostatecznie tuż przed końcem wojny udało im się upozorować śmierć w bitwie kilku z nich a Tang się nimi zaopiekował. Wkrótce potem nastąpił upadek Republik, proklamacja Imperium i niespodziewana śmierć Palpatina. Dzięki tym wydarzeniom Tang zniknął z radaru armii i zaszył się gdzieś, by zaopiekować się swoimi sklonowanymi synami.


Frakcja

Tangorn jest Mandalorianinem z krwi, kości i wychowania. Dlatego gdy wybuchła wojna domowa na Mandalore to bez wahania rzucił wszystko w cholerę i wrócił na rodzinną planetę, by wesprzeć patriotyczny odłam Mando w walce przeciwko pacyfistom oraz terrorystom ze Straży Śmierci.


Historia

Nie jest pasjonująca, a przynajmniej nie dzieciństwo. Urodził się na ojczystej planecie Mandalore, w rodzinie o silnych patriotycznych korzeniach. Od najmłodszych lat wychowywany był według tradycji Mando, przez co jego dzieciństwo odrobinkę różniło się od innych. Zamiast zabawy samochodzikami czy stateczkami mały Tanguś bawił się atrapami broni i pojazdów wojskowych, zamiast klocków i piłek miał rozbrojone granaty. W zabawach z innymi dziećmi dominowały gry w wojnę czy w polowania. Sprawy wojskowe otaczały go od najmłodszych lat. Przez pierwsze osiem lat pozostawał pod opieką matki. Jego ojciec Keldab naturalnie też się nim opiekował jednak czasem wyruszał na wojnę i nie było go w domu przez długie tygodnie. Zaś po powrocie opowiadał swojemu synowi przeróżne wojenne opowieści, które jego mały synek pochłaniał jak gąbka, wyobrażając sobie te wszystkie wielkie bitwy i chwalebne czyny.
W końcu Tangorn skończył osiem lat i mógł zacząć towarzyszyć ojcu w jego wyprawach. Wtedy to też Keldab rozstał się ze swoją żoną Russaan. Nie było to szczególnie niezwykłe pośród Mandalorian, których związki małżeńskie nie zawierały formułki „i nie opuszczę cię aż do śmierci”. Gdy miłość się wypalała to małżonkowie po prostu się rozchodzili.
To wydarzenie podłamało ich obu, co tylko zacieśniło więzy miedzy ojcem i synem. Przez kolejne lata razem podróżowali od planety do planety, nie zostając nigdzie zbyt długo a ich rodzinny dom na Mandalore stał pusty. Opiekował się nim przyjaciel rodziny, do czasu ich powrotu co nastąpiło, gdy Tang skończył 13 lat. Jednak ten powrót był tylko chwilowy – młody Fibal przeszedł pomyślnie rytuał „verd'goten” i stał się mężczyzną, pełnoprawnym członkiem społeczności Mandalorian. Otrzymał własny pancerz i pierwszą własną broń, którą specjalnie na tą okazję kupił mu ojciec.
Po tym wydarzeniu ponownie opuścili Mandalore i przez kilka kolejnych lat podróżowali po galaktyce przyjmując przeróżne zlecenia, nabierając doświadczenia i zdobywając nowe umiejętności.
Podczas jednej z takich wypraw Keldab poznał Nemien – kobietę będącą aruetii, a więc obcą, nie Mandaloriankę. I na nieszczęście (przynajmniej według młodego Fibala) zakochał się w niej, co zakończyło się ustatkowaniem. Wspólnie zamieszkali na tej nic nie znaczącej planetce, będącej ojczyzną Nemien a Tang póki co pozostawał z nimi. Jego nowa „mamusia” z trudem akceptowała to, że jej pasierb który nawet jeszcze nie był pełnoletni (wg Galaktycznego prawa nie był, bo nie skończył 18 lat) jest mordercą. Nalegała, by chodził do normalnej szkoły a Keldab na to przystał twierdząc, że to będzie świetna okazja do tego, by spojrzeć na świat oczami aruetiise. No i Tang musiał chodzić do szkoły, ale nie szło mu to najlepiej, nie był też lubiany – co nie powinno dziwić, bo jego pogarda wobec innych uczniów była aż nadto widoczna. Angażował się w bijatyki, które zwykle kończyły się na pobiciu innych uczniów. Taki młody gniewny. Męczył się tam strasznie i pojawienie się na świecie młodszego rodzeństwa wcale nie poprawiło mu humoru, bo obawiał się, że oni nigdy nie zostaną Mando.
Gdy Tang skończył osiemnaście lat rodzina Fibali powróciła na Mandalore, jednak nie dane im było długo mieszkać tam w spokoju. Keldab w wyniku namowy swojego starego przyjaciela przyłączył się do oddziałów superkomandosów Jango Fetta a jego syn naturalnie zrobił to samo. Przez trzy kolejne lata wspólnie służyli pod wodzą Mandalora, walcząc na wielu planetach a relacja ojca z synem – nadwyrężona przez związek tego pierwszego z kobietą aruetii, poprawiła się. Sielanka (zależy jak na to patrzeć) nie trwała jednak długo, gdyż nastał rok bitwy o Galidraan (44 BBY), gdzie oddziały Janga wpadły w zasadzkę przygotowana przez Vizslę i jego Straż Śmierci. Ze starcia z rycerzami Jedi ocalało niewielu Mando, w tym Tangorn, jednak jego ojcu się to nie udało. Przez wiele następnych lat nienawidził Jedi za to co zrobili i dążył do zemsty na nich, jednak po kilku latach dowiedział się prawdy, że to Straż Śmierci stoi za tym wszystkim. Wtedy to przemalował  swój pancerz i ruszył w pogoń, ścigając wszędzie zwolenników Vizsli, aż do czasu, gdy Fett zabił ich przywódcę w dwanaście lat po zasadzce na Galidraan. Od tego czasu Tangorn podróżował po galaktyce w charakterze najemnika i Łowcy Nagród, oferując wszędzie swoje usługi. Poświecił swoje życie wojaczce, zaniedbując nieco sprawy osobiste. Miał co prawda grono wiernych przyjaciół, jednak nigdy się nie ustatkował i nie założył rodziny.
Żył tak z dnia na dzień aż w pewnym momencie swojego życia spotkał ponownie Jango Fetta, który zaproponował mu całkiem intratny kontrakt. Miał szkolić oddziały komandosów dla nowo powstającej armii. Nie śmierdząc groszem i nie mając niczego do roboty w najbliższym czasie zgodził się na tą propozycje za całkiem sporą sumkę kredytów. Tak wiec wyniósł się na Kamino i w ten sposób stał się jednym z Cuy’val Dar. Spotkał tam wielu innych Mandalorian, którzy mieli szkolić żołnierzy. Jak się okazało, miały to być klony. I to nie byle jakie klony, tylko wierne kopie samego Fetta!
Tang początkowo pogardzał nimi, twierdząc, że nigdy nie będą prawdziwymi wojownikami, takimi jak ich „ojciec”, lecz w miarę postępowania szkolenia przekonał się do tych chłopców, którzy od dziecka byli szkoleni na komandosów. Z czasem pokochał ich jak własnych synów i starał się zapewnić im chociaż trochę normalności. Po treningach często zabierał ich do własnej kwatery, gdzie snuł długie opowieści o Mandalorianach, o wojnach i o reszcie galaktyki. Starał się im ukazać lepszą stronę świata, bo wiedział, że pewnego dnia poznają go od tej gorszej. Podczas tych spotkań często gotował dla swoich komandosów, na zmianę dla każdej drużyny. Tylko w ten sposób mogli poznać smak prawdziwej kuchni. Oni byli jego synami a on ich ojcem. Mimo że pod względem wyglądu praktycznie się nie różnili (choć potem temu zaradził malując im na twarzach Mandaloriańskie wojenne tatuaże) to pod względem osobowości różnili się diametralnie. Tak bardzo się do nich przywiązał, że gdy przyszedł rozkaz od mistrza Yody, by wysłać wojska na Geonosis to wpadł we wściekłość i inni instruktorzy musieli go powstrzymać przed zatłuczeniem kilku Kaminoanian na śmierć. Resztę czasu spędził w swojej kwaterze, oczekując na meldunek, a gdy się dowiedział, że wiele oddziałów komandosów została wykorzystana jak zwykłe mięso armatnie i część z nich zginęła to rzucił to wszystko w cholerę, odebrał całą należną mu zapłatę i odleciał na Coruscant, gdzie dzięki swojej poprzedniej pozycji wpadł do nowo utworzonej placówki WAR i „grzecznie” wynegocjował dla siebie stanowisko doradcy wojskowego dla oddziałów specjalnych. Dowództwo przystało na to przede wszystkim ze względu na jego Mandaloriańskie pochodzenie jak i doświadczenie wojenne, które przewyższało wszystkich tych gryzipiórków z WAR razem wziętych. Od tego czasu siedzi albo na Coruscant albo podróżuje gdzieś po Rubieżach, by być zawsze blisko swoich Ad’ikase. Do pomocy przydzielono mu jednego klona z serii ARC, dzięki któremu może utrzymywać stały kontakt z poszczególnymi oddziałami. Po pewnym czasie zaprzyjaźnił się z A'denem, który swoim charakterem bardzo przypominał jego samego. Obecnie Tangorn przebywa na Coruscant, udzielając konsultacji „specjalistom” z WAR oraz włócząc się po okolicy i rozmyślając nad przyszłością swoich Ad'ikase. Kilka razy kontaktował się w tej sprawie z Kalem Skiratą, który podzielał jego pogląd, ale na razie siedzi spokojnie i wypełnia swoje obowiązki.
Na tygodnie przed końcem Wojen Klonów Skirata odkrył, że coś jest nie tak. Olbrzymie defraudacje pieniędzy, brak zaplanowanej przyszłości dla klonów, dziwne posunięcia Kanclerza. Niepokoiło go to na tyle, że podzielił się z tą wiedza z Tangiem i Walonem Vau. Wspólnie podjęli kroki, by przygotować ewakuację dla swoich synów-klonów. Sztuka ta udała się w przypadku drużyny Sigma, z którymi Tang był związany. Pod koniec misji sfingowali oni zasadzkę i „utracili” łączność z bazą. Nim przybyła ekipa ratunkowa Sigmy porzuciły swe pancerze i ubrali w nie trupy czterech klonów. Następnie zdetonowano termodetonator i tak symbolicznie drużyna Sigma poległa w akcji. Jej członkowie zostali przewiezieni i ukryci na Mandalore, a Tang odgrywał całkiem przekonująco rozpacz po swoich synach.
Wkrótce potem nastąpił upadek Republiki i powstanie Imperium. A’dena zwolniono ze służby w obawie przed brakiem podporządkowania i dyscypliny, a Tang sam zrezygnował. A wcześniej nakradli trochę sprzętu „wujciowi” Palpiemu i dali nogę na Mandalore, oczywiście okrężną drogą, by tam się ukryć. Wkrótce nadeszła wieść o śmierci Imperatora i o chaosie w strukturach dowodzenia armią i flotą. Tang uznał to za pomyślny znak, podobnie jak Skirata i Vau.
Ukrywający się Fibal miał na sprzedaż trochę sprzętu wojskowego, podwędzonego Republice tu i tam, więc postanowił nieco zaryzykować i dorobić. Wraz ze starymi przyjaciółmi postanowił otworzyć „mały” biznes, związany z handlem bronią. Już wcześniej, jeszcze podczas wojny, handlował różnymi ciekawymi rzeczami, które „zaginęły” z magazynów. Miał więc niezłą pozycję wyjściową. Założył niewielki przyczółek na Nar Shaddaa, gdzie planował nawiązać współpracę z różnymi grupami. Niestety jego plany wzięły w łeb, gdy sytuacja na Mandalore uległa destabilizacji. Straż Śmierci ponownie spróbowała przejąć władzę nad planetą, „Nowi Mandalorianie” wypowiedzieli im wojnę, zaś pozostali patriotycznie usposobieni „Prawdziwi Mando” stwierdzili, że nie mogą już dłużej znieść niekompetentnych rządów i pod wodzą  Mandalora przyłączyli się do walki. I tak rozpętała się wojna domowa. Fibal zwinął interes i wraz z przyjaciółmi przyłączył się do wojny po stronie Mandalora.

Ekwipunek:
Pełny Mandaloriański Pancerz:
- Hełm zawierający zaawansowane systemy celownicze, z możliwością sprzężenia z bronią, systemy komunikacyjne bliskiego i dalekiego zasięgu, noktowizja, termowizja
- Kombinezon ze wzmocnionych włókien, odporny na ogień, podstawowe kwasy i toksyny, umożliwia przetrwanie w przestrzeni kosmicznej,
- Płytki pancerza wzmocnione beskarem
- Prawy karwasz zawiera miniaturowy miotacz płomieni z dwoma kapsułkami z łatwopalną substancją. Każda kapsułka umożliwia stworzenie strumienia ognia o długości dwóch metrów przez 15 sek.
- Prawa rękawica zawiera miniaturowe, wysuwane durastalowe ostrze (technologia skopiowana z pancerzy typu Katarn)
- Lewy karwasz zawiera miniaturową wyrzutnię pocisków. Można z niej również wystrzelić harpun z linką.
- Prawy nagolennik zawiera ukryty długi nóż myśliwski, służący do walki wręcz
- Lewy nagolennik zawiera dwa ukryte noże do rzucania.

Umiejętności:
- Survival – dzięki szkoleniu Mando jak i doświadczeniu wojennemu Tang jest w stanie przeżyć w każdych warunkach (nie mówię tu o totalnie ekstremalnych warunkach typu wpadnięcie do wulkanu czy pływanie w oceanie pełnym potworów.)
- Odporność psychiczna i fizyczna – Przeżył wiele, widział wiele, praktycznie nic nie jest w stanie już go zaskoczyć. Przez to też stał się cyniczny i nieczuły, to jego sposób na radzenie sobie z tym wszystkim. A dzięki udziałowi w wielu potyczkach i bitwach jego ciało przyzwyczajone jest już do wielu trudów i dziwnych miejsc .
- Dobra celność, zarówno przy strzelaniu z blasterem jak i rzutem nożem. Tak jak poprzedni, szkolenie i wojna. Jak to powiadał jego ojciec, „Twoja broń jest jednością z tobą, dbaj o nią a ona zadba o ciebie. Naucz się jej słuchać a ona posłucha ciebie, zawsze gdy będziesz tego potrzebował”
- Zmysł taktyczny
- Motywacja wojenna – jest w stanie zmotywować innych do intensywniejszych działań w czasie bitwy czy starcia (Nie mylić jednak z charyzmą, bo tej praktycznie nie posiada). Wynika to z tego, że jako żołnierz wie, czego oczekuje się od dowódcy i wie jak to wykorzystać.
- Niemal zupełny brak charyzmy – nie jest ani elokwentny ani szarmancki, typ gbura i niewychowanego prostaka. Przez to ludzie stronią od niego a jemu to pasuje, choć w razie potrzeby potrafi być przekonujący (jasne i rzeczowe stawianie sprawy, nie owijanie w bawełnę itp.)
- Zimna krew – bardzo rzadko (a właściwie to nigdy) wpada w panikę. Zimna kalkulacja i analiza sytuacji.
- Umiejętność pilotażu – nie posiada talentu Skywalkera ani też prawdziwej licencji, w tym temacie jest totalnym samoukiem, przez co dla profesjonalistów jego pilotaż wydaje się brawurowy. A tak naprawdę to inaczej nie potrafi i tyle. Ma to plusy i minusy.


http://fc09.deviantart.net/fs70/f/2010/176/0/6/Mando__ade_An_Mandalorians_All_by_Rex_Fox_Cody.png

Offline

 

#2 2016-01-17 16:47:03

Moc

Admin - MG

7624051
Zarejestrowany: 2010-02-21

Re: Tangorn Fibal v2

Cóż, postać należy do mnie a z braku innych MG muszę sam sobie wystawić Akcept.

Offline

 

#3 2016-01-17 21:03:27

 Quinlan Ramis

Niezależny

Zarejestrowany: 2015-12-28

Re: Tangorn Fibal v2

Ja bym proponował w takim wypadku akcept od dwóch graczy, czy nie widzą jakichś braków :).

Offline

 
PBF Guild

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi

[ Generated in 0.014 seconds, 9 queries executed ]


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
GotLink.pl